Choć był sportowcem dużej klasy, nie walczył o rozgłos i sławę. Niespodziewanie odszedł tak samo cicho jak żył, przegrywając walkę z chorobą. Jarosław Bartłomiejczyk, rzgowski tenisista, wielki pasjonat sportu, zmarł 5 maja br. w wieku zaledwie 54 lat.
Pochodził z Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie urodził się 21 maja 1968 roku. Trzy lata później wraz z rodziną znalazł się w Rzgowie, w którym mieszkał do śmierci. Po ukończeniu Zasadniczej Szkoły Samochodowej w Łodzi i Liceum Ogólnokształcącego w Sieradzu na krótko związał się z „Transbudem”, a potem trafił do Wojskowych Zakładów Lotniczych w Łodzi, gdzie przepracował 34 lata.
Sport obok rodziny był sensem jego życia. Fascynował go od dziecka. Trenował tenis stołowy w Tuszynie, ale pierwsze sukcesy przyszły podczas służby wojskowej. Potem grał w wielu klubach, m.in. w rzgowskim „Zawiszy’, Łodzi, Pawlikowicach i Tuszynie. Odnosił wiele sukcesów, o czym świadczą liczne puchary i dyplomy. Był ł zawodnikiem i uczestnikiem Łódzkiej Ligi Tenisa Stołowego Amatorów i Weteranów, zaliczano go do czołowych pingpongistów. Miał wielu naśladowców, o czym świadczyły zawody organizowane także w Rzgowie. Żył jednak nie tylko tenisem – kochał też rower, którym przez lata dojeżdżał do pracy, niezależnie od kaprysów aury. Kiedyś jednego dnia przejechał 330 kilometrów ze Rzgowa do Pruszcza Gdańskiego. Sporo biegał, żył zdrowo…
Był człowiekiem pogodnym, uśmiechniętym i życzliwym dla innych. Lubił pomagać znajomym i rodzinie. Żona Anna wspomina go jako wspaniałego człowiek. Pozostawił dwóch synów Marcina i Rafała.
R.Poradowski




