Nad Rzgowem latają głównie wojskowe śmigłowce, które odbywają tu loty testowe, dlatego rzadko można zobaczyć maszyny wielozadaniowe F-16 z pobliskiego Łasku. O tych odrzutowych samolotach strzegących naszego nieba teraz głośno za sprawa wojny za naszą wschodnią granicą. Niespokojne czasy i kryzys gospodarczy nie sprzyjają takiej działalności wojska, z jaką mieliśmy do czynienia np. w poprzedniej dekadzie, gdy także rzgowianie uczestniczyli w piknikach lotniczych. Teraz żołnierze mają do spełnienia poważniejsze zadania niż przed laty i zapewne dlatego mniej dociera do nas informacji o tym, co dzieje się np. w łaskiej 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego.

Tymczasem wiadomo już, że tutaj stacjonować będą jedne z najnowocześniejszych samolotów świata F-35, dostosowane do misji rozpoznawczych, do prowadzenia walki radioelektronicznej, wsparcia wojsk lądowych i zwalczania maszyn powietrznych przeciwnika. Ten uniwersalny samolot może wykonywać jeszcze wiele innych zadań. Piloci maszyn, które przylecą do Łasku, mają już za sobą treningi na symulatorach, a za kilka miesięcy usiądą za sterami F-35. Najlepsi z najlepszych – zarówno piloci jak i technicy – odebrali już z rak ministra obrony certyfikaty.

Taki tryb szkolenia polskich pilotów F-35 to w gruncie rzeczy nic nowego. Przed laty podobnie było z pilotami F-16, którzy także zaczynali od szkoleń w USA. Kiedy te najnowocześniejsze maszyny trafią do Polski? W latach 2024-2025 mamy odebrać 6 maszyn w jednej z baz USA, gdzie będą szkoleni nasi piloci. F-15 przylecą do kraju na przełomie 2025 i 2026 roku. Wylądują w Łasku, gdzie już od kilku lat trwają przygotowania do przyjęcia tych maszyn.  Zgodnie z umową kupujemy w USA 32 wielozadaniowe samoloty piątej generacji, za które zapłacimy 4,6 mld dolarów (wraz z pakietem szkoleniowym i logistycznym). Jedna taka maszyna kosztuje prawie 88 mln dolarów. To sporo, ale czy nasze bezpieczeństwo ma cenę?

Na zdjęciach: F-16 pilotowane już przez polskich lotników i F-35, które niedługo przylecą do Polski

R.Poradowski