Zainteresowanie folklorem, czyli kulturą wsi, widoczne było już w XVI wieku, m.in. we Francji, ale renesans badań i poszukiwań zapoczątkowany został w XIX stuleciu. Polski etnograf Oskar Kolberg (1814-1890) – autor pomnikowego dzieła „Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce” z 12 tys. pieśni, 1250 podań, 670 bajkami, 2700 przysłowiami itd. to kopalnia wiedzy o polskiej wsi, której już dawno nie ma. Nie udało się zatrzymać w czasie tego, co ulotne w kulturze, choć do naszych czasów przetrwały relikty autentycznego folkloru wciąż żywe w niektórych rejonach kraju.
Na rzgowskim „podwórku” rodzimy folklor prezentuje od prawie 40 lat Zespół Pieśni i Tańca „Rzgowianie”. Ani w samym Rzgowie, ani w najbliższej okolicy nie wykształcił się specyficzny przejaw folkoru, np. odrębny strój czy specyficzne zwyczaje związane z wiejską obrzędowością, stąd w repertuarze zespołu znajdują się tańce innych regionów.
Czym zatem jest współczesny folklor? – Każdemu kojarzy się z czymś innym. Potocznie to wszystko, co wiejskie – mówi szefowa „Rzgowian” Renata Furga. – Dla jednych to starsze panie śpiewające z kartki przedstawicielom władzy podczas dożynek, dla innych to dzieci pląsające w strojach krakowskich w rytm akordeonowej muzyki. Kiedy bardziej przyjrzymy się działaniom związanym z folklorem, można trafić na kilka przejawów. Formy stylizowane najczęściej stosuje się w zespołach pieśni i tańca, np. w „Mazowszu” czy „Śląsku”.
Mało który zespół odważy się bowiem odtwarzać kulturę ludową przy wiernej dbałości o poprawność języka, stroju, muzyki czy zwyczajów. To bardzo trudna, a do tego mniej atrakcyjna forma do pokazywania w obecnych czasach.
Zatem to, co oglądamy na scenie, nie jest wierną kopią tego, co działo się niegdyś w życiu, co było części obyczajowości polskiej wsi. „Rzgowianie” przekazują treści kulturowe o charakterze ludowym. – Celowo aranżujemy tańce i piosenki, by stworzyć muzyczny obrazek i koniecznie w zgodzie ze wzorcami, tradycją oraz zwyczajami. Zadaniem choreografa jest tylko zgrabnie połączyć elementy, by prezentacja podobała się widzom i sprawiła radość występującym – mówi Renata Furga.
To kwintesencja tego, co dziś w wielkim skrócie nazywamy folklorem, bo sprawa wbrew pozorom jest bardziej skomplikowana. Faktem jest jednak, że instynktownie czujemy więź z przeszłością i dawną kulturą, której korzenie tkwią wciąż w polskiej wsi, dlatego chętnie oglądamy te folklorystyczne scenki i obrazki. A że wszystko to łączy się z piękną muzyką i śpiewem, żywiołowym tańcem, kolorowymi strojami i mistycznymi przeżyciami – dlatego oklaskujemy artystów z niemałym trudem sięgających do tradycji. Fenomen tego stylizowanego przecież, a nie autentycznego folkloru sprawia, że odwołuje się do niego także młodzież, co w czasach wielkiego kulturowego rozchwiania ma niebagatelne znaczenie. Chwalmy więc ten uwspółcześniony folklor i oklaskujmy „Rzgowian”!
Ryszard Poradowski



