1 sierpnia o godz. 17 syreny znów przypomniały powstańczy zryw Warszawy w 1944 roku. Jak co roku, burmistrz Mateusz Kamiński i opiekun miejsc pamięci narodowej Włodzimierz Kaczmarek, w towarzystwie m.in. przewodniczącego Rady Miejskiej w Rzgowie Jarosława Świerczyńskiego, sołtysa Starej Gadki Zofii Gruszki i prezesa OSP w Starej Gadce Adama Jaworskiego, oddali hołd łączniczce AK, uczestniczce Powstania Warszawskiego, spoczywającej na cmentarzu w Starej Gadce, zapalając znicze i wspominając wydarzenia sprzed 81 lat.
Ewa Bogdanowicz, wówczas 18-letnia dziewczyna, druga córka w rodzinie, w godzinę „W” przebywała na Starówce, gdzie pełniła obowiązki łączniczki. Towarzyszyła walczącym powstańcom, niemal cudem udało jej się przeżyć. Wraz z oddziałem przeszła kanałami do Śródmieścia. Po upadku powstania wraz z oddziałem poszła do niewoli. Po wojnie niewiele mówiła na ten temat, co zapewne miało związek z traumą. Opowiadała natomiast, że Niemcy byli zaskoczeni tak dużą liczbą kobiet uczestniczących w powstańczych walkach, dlatego umieścili je w kilku obozach. Ewa przebywała m.in. w Lamsdorf i Muhlbergu (Stalag IV B).
Do symbolu urasta wyzwolenie jej w obozie przez polskich żołnierzy gen. Maczka. Ponieważ miała rodzinę w Anglii, tam skierowała swoje kroki, zakładając mundur ochotniczej Pomocniczej Służby Kobiet Polskich Sił Zbrojnych, pracując dla Marynarki Wojennej. W końcu lat czterdziestych powróciła do Polski i ukończyła anglistykę. Wyszła za mąż za mieszkańca stolicy Stefana Widyka, urodziła dwie córki. W Łodzi pracowała w kilku szkołach, m.in. w słynnym IV LO (w którym o niej zapomniano!), ucząc języka angielskiego. Córka Janina wspomina, że spotkała się wielokrotnie z opiniami, że była świetnym pedagogiem. Z powodu choroby przeszła na wcześniejszą emeryturę. Zmarła 9 lutego 1993 roku i spoczęła na cmentarzu w Starej Gadce.
Ryszard Poradowski







