W gruncie rzeczy to normalne zjawisko, że placówki oświatowe z czasem pękają w szwach i trzeba je rozbudowywać, jak choćby w Kalinie (Tadzinie). Wynika to nie tylko ze wzrostu liczby uczniów, ale i nowych zadań związanych z edukacją. W okresie międzywojennym w jednym pomieszczeniu szkoły przy ul. Rawskiej uczyło się kilkadziesiąt dziewcząt i chłopców, a pomoce naukowe ograniczały się do starej mapy i kilku plansz zdjęciowych. Jeszcze po wojnie w jednym pomieszczeniu wiejskiej szkoły uczyło się kilka klas, teraz jest to nie do pomyślenia. W międzyczasie przybyło pracowni, nowego sprzętu, pojawiły się wymogi związane z bhp, w szkołach zagościli uczniowie tzw. zerówek.

Gdy kilkadziesiąt lat temu powstało w Rzgowie pierwsze przedszkole, nazywane ochronką, prowadzone przez siostry Felicjanki, miały one do dyspozycji łącznie… dwa niewielkie pomieszczenia. Także szkoła w Guzewie była niewielka, podobnie zresztą jak placówka w samym Rzgowie najpierw przy ul. Rawskiej, a potem Szkolnej. Właśnie z rosnących potrzeb wynikła budowa nowego gmachu dla rzgowskiej szkoły i rozbudowy placówek w Guzewie i Kalinie.

Nowe czasy przynoszą czasami zaskakujące niespodzianki. Wspomniana szkoła w Tadzinie, którą przed laty chciano likwidować, jest dziś dobrodziejstwem dla dzieci z okolicznych wsi. Dyrektor Jarosław Marianowski zamierza podjąć starania, by dobudować kilka izb lekcyjnych. Podobny problem wystąpił w szkole w Guzewie, ale tu dla potrzeb uczniów przejęto podyrektorskie mieszkanie. Także w Rzgowie, gdzie znajduje się największa w gminie szkoła, pozyskano sporo pomieszczeń, które wcześniej zajmowała Gminna Biblioteka Publiczna. W ostatnich latach poprawiła się też sytuacja lokalowa Przedszkola Publicznego, które rozbudowano i zmodernizowano. Czy to oznacza, że raz na zawsze rozwiązano problemy lokalowe placówek oświatowych? Nie, z pewnością życie przyniesie nowe potrzeby i wymagania…

R.Poradowski