16-procentowa inflacja wyliczona przez GUS nijak się ma do tego, z czym spotykamy się na sklepowych półkach. Artykuły spożywcze, mięso i wędliny drożeją z dnia na dzień, wielu nieuczciwych hurtowników wykorzystuje sytuację, by windować ceny. Tak jest m.in. z cukrem, który przecież pochodzi z ubiegłorocznej kampanii, a zdrożał w wielu sklepach nawet trzykrotnie.

Z szaleństwem cenowym mamy też do czynienia w przypadku m.in. energii elektrycznej, gazu i węgla. Niektóre samorządy ograniczają już zużycie prądu, wyłączając część latarni oświetleniowych. W Rzgowie burmistrz nie podjął jeszcze w tej sprawie żadnych decyzji, ale do magistratu docierają już pytania dotyczące ewentualnego przejścia szkół na zdalne nauczanie. Resort edukacji uspokaja, że nie będzie takiej potrzeby. Obawy mieszkańców dotyczą także funkcjonowania innych obiektów i placówek, m.in. Gminnej Przychodni Zdrowia czy Hali Sportowej. Burmistrz spokojnie przygląda się rozwojowi sytuacji, nie chcąc na razie podejmować pochopnych decyzji.

Szaleństwo cenowe już odbija się na realizacji tegorocznych inwestycji. Modernizacja drogi w Prawdzie miała kosztować ponad 1,5 mln zł, w praktyce okazało się jednak, że za te pieniądze wykonawca może wyremontować tylko jedna trzecią tej arterii. W tej sytuacji trudno też konstruować przyszłoroczny budżet, bo nikt nie wie jakie będą ceny materiałów budowlanych i robocizny, nie mówiąc już o groźbie nawrotu pandemii covid-19. Krótko mówiąc, sytuacja finansowa jest niestabilna i trudno cokolwiek planować. Jak długo potrwa tak duża inflacja, czy grozi nam jej dalszy wzrost, co z cenami prądu, gazu i węgla? – te pytania w obliczu zbliżającej się zimy nabierają szczególnie dramatycznego wymiaru.

R.Poradowski