Na długo przed wybuchem wojny na Ukrainie wiele osób sygnalizowało wprost, że jesteśmy słabo przygotowani do sytuacji związanych z różnymi zagrożeniami. I nie dotyczyło to działań zbrojnych czy wojny, ale nawet powodzi czy wichur i innych klęsk. Niestety, „krótka kołdra” i chyba także uśpienie czujności spowodowały, że zapomniano o obronie cywilnej i zabezpieczeniu ludności cywilnej.

Efekt tego jest taki, że dopiero teraz trzeba uzupełniać podstawowy sprzęt niezbędny w przypadku sytuacji nadzwyczajnej, jak to się dzieje w Rzgowie. O budowie schronów nawet nie ma co myśleć, bo to inwestycje kosztowne i czasochłonne. W przypadku Rzgowa mieszkańcy będą się mogli schronić jedynie w podziemiach miejscowej szkoły. Indywidualni mieszkańcy dysponujący solidnymi domami jednorodzinnymi mają szansę na tymczasową ochronę w piwnicach. Jeden z mieszkańców mówił o tym, że planuje zakopać w ziemi metalowy kontener, który potraktuje jako schron, co oczywiście nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Na szczęście sytuacja zmienia się na lepsze, bo państwo wreszcie dostrzegło problem i przeznacza środki na obronę cywilną. W przypadku Rzgowa pozbyto się z magazynów przestarzałego sprzętu i dokonano zakupu nowych urządzeń. Do mieszkańców trafiły też specjalne broszury wyjaśniające wiele spraw związanych z obroną cywilną i naszym bezpieczeństwem. Problem został także dostrzeżony w OSP, które przygotowują się do akcji w sytuacjach nadzwyczajnych. OSP w Bronisinie Dworskim posiada pojazd z nowoczesną drabiną przydatną np. podczas wichur, gdy dochodzi do powalenia drzew i uszkodzeń trakcji elektrycznej.

Świadomość zagrożeń jest widoczna także w wielu instytucjach. Gminna Przychodnia Zdrowia w ostatnich latach zakupiła i zainstalowała agregat prądotwórczy. Na bieżąco może on służyć np. podczas planowanych przerw w dopływie prądu czy awarii energetycznych. To ważne, bo w Rzgowie wyłączenia prądu są zjawiskiem normalnym i komplikują m.in. funkcjonowanie aparatury diagnostycznej czy sprzętu komputerowego. Takich agregatów prądotwórczych przydałoby się w gminie znacznie więcej. Wspomnijmy przy okazji, że wielu mieszkańców posiada własne niewielkie urządzenia wytwarzające prąd, które w sytuacjach nadzwyczajnych mogą ratować mienie, a nawet życie.

Ryszard Poradowski