To są dziś bardzo trudne rozmowy i decyzje, bo planowany na przyszły rok budżet jest zupełnie inny niż w ostatnich latach. Krótko mówiąc – brakuje środków, sytuacja gospodarcza kraju jest zła, a szalejąca inflacja pogarsza sytuację – takie wnioski płynęły z wielu wypowiedzi burmistrza Mateusza Kamińskiego. Nie ma zatem mowy o rozpoczynaniu wielkich inwestycji, trzeba jedynie realizować te już rozpoczęte, a także te, które wiążą się z dużym dofinansowaniem zewnętrznym, z którego w tej szczególnej sytuacji trudno rezygnować. Tak jest np. z modernizacją ul. Ogrodowej w Rzgowie, na którą z „Polskiego Ładu” gmina może otrzymać 6 mln zł, ale sama też musi dołożyć pieniędzy i to stawia pod znakiem zapytania realność tego zadania. To pokazuje, jak trudna jest sytuacja finansowa gminy, co oznacza cięcia, ograniczenia i… oczekiwanie na lepsze czasy.

Jednak środowe wspólne posiedzenie wszystkich komisji rzgowskiej Rady Miejskiej pokazało, że niby niektórzy radni rozumieją powagę sytuacji, ale jednocześnie ciągną kołderkę w swoją stronę, by dogodzić swoim wyborcom. Tak jest m.in. w Starowej Górze, której mieszkańcy złożyli wnioski do przyszłorocznego budżetu na łączną kwotę 63,6 mln zł, podczas gdy planowane dochody całej gminy w 2023 roku zamkną się kwotą ponad 71 mln zł. Nie będzie więc możliwe zrealizowane nawet najważniejszych z punktu widzenia mieszkańców i niektórych radnych zadań, bo jak stwierdziła zastępczyni burmistrza Monika Pawlik, z pustego się nie naleje…

Co prawda po kilkugodzinnej debacie, pełnej emocji, a nawet oskarżeń pod adresem burmistrza Mateusza Kamińskiego, zarysował się pewien konsensus, ale i tak samorząd nie będzie miał łatwego zadania przy konstruowaniu ostatecznej wersji budżetu. O spełnieniu oczekiwań i zaspokojeniu wszystkich potrzeb nie ma mowy. I nie pomogą tu żadne zaklęcia, populistyczne oskarżenia czy rejtanowskie pozy, bo sytuacja jest naprawdę dramatyczna. Czy widać światełko w tunelu? Dziś raczej nie, dlatego potrzebne są: spokojne analizy, wyważone decyzje i spokój. Na szczęście niektórzy radni, np. Marek Bartoszewski, Zbigniew Cisowski, Rafał Kluczyński, Radosław Pełka, Jan Spałka, Zbigniew Waprzko czy Stanisław Zaborowski wykazywali zrozumienie sytuacji i szukali najlepszych rozwiązań, nawet zwykle krytyczny Jarosław Świerczyński w istniejącej sytuacji deklarował działanie w interesie mieszkańców. Emocjonalne oskarżenia i populizm, które znów doszły do głosu, nie zmienią sytuacji gospodarczej gminy na lepsze.

Na początku stycznia planowana jest sesja budżetowa rzgowskiej Rady Miejskiej. Być może do tego momentu opadną emocje i radni zmierzą się z kryzysem, który widać jak na dłoni nie tylko w gminie, ale całym państwie.

Fot: Ma rację radny Jan Spałka, mówiąc, że gdyby dziś na inwestycje drogowe i inne w Starowej Górze przeznaczono gigantyczna kwotę 40 mln zł, i tak nie udałoby się zaspokoić olbrzymich potrzeb mieszkańców…

R.Poradowski