To jedno z najbardziej ekstremalnych i uciążliwych zjawisk, które boleśnie wpływa na człowieka. Znali je już doskonale starożytni. Wiele miast na świecie upadło właśnie z powodu suszy, której zwykle towarzyszyły inne klęski, takie jak pożary, nieurodzaj czy epidemie groźnych chorób. Stepowienie Polski jest już faktem, a nie mitem, jak chcą niektórzy. Za suszę i brak wody będziemy płacić coraz drożej.
Gdy obniża się poziom wody w akwenach, a spękana ziemia przestaje rodzić plony – mówimy o suszy. W kraju monitoruje ją i opracowuje wartości klimatyczne bilansu wodnego wszystkich gmin, w tym rzgowskiej, Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach. Już w okresie marzec – maj br. w całym kraju odnotowano niedobór wody, ale najgorzej było na Nizinie Śląskiej i we wschodniej części Niziny Wielkopolskiej, najmniejsze niedobory odnotowano w północnej części Polski. W Łódzkiem suszą rolniczą zagrożonych było 30-80 proc. gleb. Susza największe spustoszenie poczyniła w zbożach jarych, ozimych, w uprawach rzepaku, na plantacjach truskawek i w sadach.
Konsekwencje suszy, która właściwie trwa od miesięcy, to niższe plony i wyższe ceny dotykające boleśnie nabywców. Nie od dziś wiadomo, że będziemy musieli zmierzyć się z problemem suszy i niedoboru wody. Niestety, wielu mieszkańców także rzgowskiej gminy, nie dostrzega tego problemu i wciąż pogłębia betonozę, nie zatrzymując wody zarówno tej deszczowej jak i w strumieniach.
Ryszard Poradowski



