Zapewne nikt nie chciałby wykonawcy inwestycji, który zawala terminy i z którym trudno się dogadać. A tak właśnie było w przypadku wykonawcy przebudowy stawu w Guzewie. Obiecywał on, że już w październiku upora się z robotami, potem miało to nastąpić w listopadzie… Ostatecznie dopiero teraz roboty zbliżają się ku końcowi. Urzędnicy odbierający roboty zapewne zgrzytają zębami z powodu półrocznego opóźnienia, ale ostatecznie mają już dość i chcą sprawę zamknąć tym bardziej, że zaczęła się wiosna i tylko patrzeć, jak pojawią się tu bociany. A takich gości, którzy od lat pamiętają o Guzewie, po prostu trzeba szanować!
Jak widać na zdjęciach, staw został powiększony, dobrze prezentuje się lustro wody. Gdyby jeszcze ścieżka wokół tego akwenu była należycie utwardzona i umocniona krawężnikami (ma to być wykonane w przyszłości), szkoda też, że nie zadbano o bezpieczne dojście do wody i ustawienie choćby kilku ławeczek. Nie widać też utwardzonego parkingu przy stawie, który prawdopodobnie powstać ma w bliżej nieokreślonej przyszłości. Za to niedługo w wydzielonym już miejscu pojawi się drewniana altana, w której będą mogli wypoczywać zarówno mieszkańcy Guzewa, jak i turyści. Jak twierdzi kierownik Referatu Inwestycji Urzędu Miejskiego w Rzgowie Zbigniew Snelewski, inwestycja wartości 180 tys. zł ma być odebrana w tych dniach.
Z finalizowania robót zapewne zadowolony jest mieszkający w sąsiedztwie radny Wiesław Gąsiorek, który przez lata walczył o przebudowę akwenu, a przy okazji usunięcie nieproszonych gości, czyli bobrów. Zwierzęta te zadomowiły się tu na dobre, przy okazji siejąc spustoszenie w postaci zniszczonych drzew. Bobry wyniosły się, przynajmniej na razie ich nie widać, być może nie powrócą w to miejsce. Za to okoliczni mieszkańcy czekają na bociany, które od lat przylatywały w rejon stawu i odchowywały potomstwo.
R.Poradowski







