To temat jak rzeka i jeszcze kontrowersyjny. Choć rzgowski samorząd od lat robi bardzo dużo dla poprawy życia mieszkańców Starowej Góry, do zadowolenia i optymizmu wciąż daleko. A wszystko przez to, że od początku istnienia osady (koniec XVIII wieku) nie udało się rozwiązać problemów z wodą i drogami.
Gdy w osadzie było kilkadziesiąt gospodarstw, jakoś sobie radzono, ale gdy po II wojnie światowej niemal w niekontrolowany sposób powstawały tu domy i przybywało mieszkańców, życie stawało się coraz trudniejsze. Na skutek pojawienia się setek szamb, zagrożeniem stała się ta swoista bomba ekologiczna. Na szczęście problem udało się w dużej części rozwiązać. Burmistrz Rzgowa Mateusz Kamiński nie ukrywa, że zrobiono sporo dla rozbudowy sieci kanalizacyjnej oraz wodociągowej, zmodernizowano też sporo ulic, ale wciąż potrzeby przewyższają możliwości finansowe gminy.
Dyskusja nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego części osady to właściwie kij włożony w mrowisko, bo nie wszyscy mieszkańcy godzą się na uporządkowanie układu drogowego (np. szerokości ulic), co w niektórych przypadkach wiąże się np. z poszerzaniem ulic i wyburzeniami obiektów gospodarczych oraz wykupami części działek. A takie działania są niezbędne, by można było myśleć nie tylko o bezpieczeństwie mieszkańców, ale i układaniu różnorodnych instalacji ziemnych.
W Starowej Górze nie zanosi się więc na szybkie rozwiązanie wspomnianych problemów, bo miejscowość ta jest wciąż atrakcyjna dla wielu inwestorów i powstają tu kolejne nowe domy (bliskość i korzystne skomunikowanie z Łodzią, dobre zaplecze handlowo-usługowe). Samorządowcom pozostaje więc wciąż rozbudowywanie infrastruktury komunalnej i niedosyt związany z zaspokojeniem oczekiwań mieszkańców.
Ryszard Poradowski







