Mieszkańcy Starej Gadki są zaniepokojeni, bowiem obawiają się kolejnych pożarów w jednej z tamtejszych posesji, gdzie gromadzone są duże ilości zużytych opon samochodowych i różnorodnych akcesoriów z tworzyw sztucznych. Gdy na początku roku doszło do pożaru, dym unosił się nad całą okolicą, istniała też obawa zatrucia mieszkańców. Odpowiednie służby podjęły działania w celu likwidacji tego składowiska i ukarania właściciela posesji, ale okazało się, że nie przejął się specjalnie tymi działaniami.
Niedawno mieszkańcy Starej Gadki ze zdumieniem stwierdzili, że nagle składowisko niemal zniknęło. Okazało się, że następnego dnia pojawili się tu kontrolerzy z Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska. Zdumienie jednak nie zniknęło, bowiem wkrótce znów zaczęto zwozić stare opony. Obecnie zagrożenie pożarowe potęguje się, wygląda na to, że ta swoista zabawa w kotka i myszkę jeszcze potrwa. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że wciąż ludzie drżą o swoje domy i zdrowie! Ostatnio mieszkańcy znów zwrócili się w tej sprawie do samorządowców, domagając się ostatecznego rozwiązania problemu i zlikwidowania tykającej bomby ekologicznej. Czy wreszcie zakończy się ta zabawa w kotka i myszkę? – pytają mieszkańcy i miejscowi strażacy, którzy kilkakrotnie gasili płonące składowisko.
Ryszard Poradowski



