W tym roku minie 95 lat od urodzin ks. Stanisława Skóry, niezwyczajnego kapłana, który w rzgowskiej parafii spędził aż 29 lat. Gdy zmarł 27 kwietnia 2011 roku, w świątyni w Żelechlinku żegnała go nie tylko macierzysta parafia, ale i przedstawiciele Rzgowa z ówczesnym burmistrzem Janem Mielczarkiem i przewodniczącym Rady Miejskiej Markiem Bartoszewskim, przedstawiciele placówek oświatowych i instytucji oraz strażacy z OSP. A przecież już od siedmiu lat przed śmiercią przebywał poza rzgowską parafią…

Kim był ks. Stanisław Skura, czym sobie zasłużył na wdzięczną pamięć rzgowian? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba cofnąć się do początków życiorysu kapłana. Na świat przychodzi 6 czerwca 1929 roku we wsi Lesisko k. Żelechlinka, w wielodzietnej rodzinie Jana i Marianny z Płockich. Pierwsze kroki w szkole stawia w rodzinnej miejscowości i Żelechlinku, potem uczy się w Gimnazjum przy Państwowym Pedagogium (mała matura w 1947 r.) i XV Liceum Ogólnokształcącym w Łodzi (duża matura w 1949 r.). Po studiach w Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi i święceniach kapłańskich (czerwiec 1954 r.), w połowie lat pięćdziesiątych jako wikariusz trafia do pierwszej w swoim kapłańskim życiu parafii w Widawie. Potem nabiera doświadczenia w wielu innych parafiach, m.in. w Łodzi, Aleksandrowie Łódzkim, Chabielicach i Zgierzu, by wreszcie w listopadzie 1975 roku trafić do Rzgowa, zastępując proboszcza ks. Jana Frankowskiego (1970-1975). W okresie poprzedzającym przyjazd do grodu nad Nerem przez sześć lat jest duszpasterzem akademickim w Łodzi.

Księdzu Stanisławowi Skurze przypada pełnić posługę kapłańską w dwóch epokach – w czasach PRL oraz w okresie przemian po 1989 roku. Choć czasy są trudne jako dobry gospodarz nie ustaje w rozwijaniu parafii. Doceniając dorobek minionych pokoleń, dba o zabytkową świątynię, pokrywając ją miedzianą blachą, buduje salkę katechetyczną, powiększa cmentarz grzebalny i wznosi na nim obszerną kaplicę, w końcu lat dziewięćdziesiątych odmalowuje kościół i utwardza kostką teren wokół świątyni. Wspólnie z parafianami doprowadza też do przejęcia kaplicy w Kalinie, której patronem zostaje św. Florian.

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego stulecia Rzgów jest niewielką osadą niedoinwestowaną, od dawna spełniającą rolę swoistej sypialni pobliskiej Łodzi. Zaczyna się to zmieniać w ostatnich dwóch dekadach XX wieku, gdy grupa społeczników doprowadza do budowy kanalizacji, wodociągów i sieci gazowej, a u progu lat dziewięćdziesiątych pojawia się Antoni Ptak i rusza budowa wielkiego centrum handlowego. Te impulsy ożywienia zaczynają odmieniać Rzgów, powoli zaczyna się też zmieniać mentalność rzgowian, co dostrzega rzgowski kapłan. Jak wspomina po latach ks. Adam Stańdo, który jako wikariusz pomaga proboszczowi m.in. w pracach administracyjnych, ks. Skura cieszył się z tych zmian, bo oznaczały one poprawę bytu mieszkańców.

Wspomniany ks. Adam Stańdo bardzo ciepło wspomina rzgowskiego proboszcza, który był dla niego niezwykle życzliwy, niczym ojciec. Zapewne dlatego dla młodego kapłana plebania staje się niemal domem rodzinnym. To wszystko wynika z charakteru kapłana, który jest niezwykle życzliwy dla ludzi, a szczególnie młodych, potrafi dogadywać się z każdym, w tym z gospodarzami gminy szukającej swojej drogi w burzliwych czasach przemian i szansy, jaką stwarza budowa centrum handlowego A. Ptaka. W jednym z artykułów czytamy, że ten szacunek nie tylko parafian, ale i braci kapłańskiej zyskuje dzięki „postawie miłości, życzliwego uśmiechu, dobroci serca, która okazywał swym rozmówcom”.   Jednocześnie S. Skura jest otwarty na zmiany i nowoczesność, co potwierdza A. Stańdo, przypominając, że rzgowska parafia jako druga w diecezji (po katedrze) urządziła szopkę na zewnątrz świątyni. Czymś nowym i zaskakującym miejscową społeczność było zaproszenie Zespołu Pieśni i tańca „Śląsk”. Cenią też kapłana za to, że nigdy nie woła pieniędzy i nie ustanawia cenników, a jedynie mówi o potrzebach parafii i celach, licząc na inicjatywę i wsparcie mieszkańców.

W 2004 roku kapłan przechodzi na emeryturę i zamieszkuje w domu księży emerytów. Parafianie pamiętają jednak o swoim „dobrym pasterzu”. Edward Kulanty, który wspierał gospodarza parafii różnymi radami i pomocą, nazywa księdza Skórę swoim przyjacielem. Mieszkańcy Rzgowa odwiedzają księdza kanonika m.in. z okazji jego imienin i różnych rocznic. Jednak ostatnie lata życia kapłana przepełnione są wielkim cierpieniem duchowym. Gdy umiera 27 kwietnia 2011 roku w wieku 81 lat, rzgowianie tłumnie uczestniczą w mszy w miejscowym kościele.

Ks. Stanisław Skura jest proboszczem tylko jednej parafii, ale zalicza się do grona wielkich lokalnych kapłanów, którzy zostawili trwały ślad i pamięć w grodzie nad Nerem.

Ryszard Poradowski