Najstarsi rzgowianie wspominali, że okoliczne łąki bieliły się od gęsi. Dostarczały puchu do poduszek, ale i smacznego mięsa. Przybysze, spoglądający na okoliczne łąki z okien kolejki a potem tramwaju i z powodu tych ptaków nazywali Rzgów gęsią stolicą.

Jak widać, gęsi rozsławiły nie tylko Rzym, ratując to miasto i zapisując się chlubnie w jego annałach, niegdyś rozsławiały też niewielki Rzgów, a zasługi na tym polu miały głównie tutejsze pracowite gospodynie, które dzięki gęsiom mogły podreperować domowy budżet. Choć i dziś gęsina ceniona jest na stołach wielu krajów Europy i ma swoich zwolenników także w Polsce, mało kto wie, że tradycje hodowli i kulinarnej jej obecności sięgają XVII wieku. Dziś gęsinę docenia także firma „Grot”, serwując z niej smakowite potrawy.

W XIX wieku na warszawskiej giełdzie towarowej sprzedawano rocznie ponad 3,5 mln żywych gęsi, które potem wędrowały głównie do Prus. Do dziś Polska jest znaczącym producentem gęsiny, eksportując rocznie do samych Niemiec około 18-20 tys. ton tego cenionego mięsa. My spożywamy niewiele, bo zaledwie ok. 700 t gęsiny, co wynika wciąż z jej niedoceniania i stosunkowo wysokiej ceny. Powinniśmy powrócić do tej kulinarnej tradycji – Amerykanie mają indyka i Święto Dziękczynienia w czwarty czwartek listopada na pamiątkę pierwszych dożynek mieszkańców kolonii Plymouth w 1621roku i może my powinniśmy powrócić do spożywania gęsiny na św. Marcina (11 listopada, zakończenie roku gospodarskiego na wsi), jak to drzewiej bywało.

Zdaniem nieżyjącego już artysty malarza i miłośnika dziejów Rzgowa Jana Depczyńskiego, który o tutejszych gęsiach napisał wiele artykułów, hodowle tych ptaków zniszczyło scalenie łąk i pól, wszystkich pastwisk. Na Sipiorach, Porębach, pod Goszczychą czy pod Babichami – jak nazywano różne rejony osady, powstały drobne działki i tym sposobem skończyła się hodowla gęsi. Przyczyny były chyba także inne – pierwsza wojna zmieniła mapę Europy, a potem przyszedł wielki kryzys i Niemcom nie w głowie było płacenie wielkich pieniędzy za polską gęsinę.

– W tamtych czasach nie było takiego transportu jak dziś, więc gęsi pędzono do Niemiec, a potem statkami przewożono także do Anglii. By ptaki mogły pokonać setki kilometrów, sporządzano dla nich oryginalne obuwie ochronne – opowiadał przed laty Jan Zenon Strycharski. – Przepędzano je najpierw przez rozlaną smołę, a potem przez żwir. To właśnie ta smoła ze żwirem tworzyła twardą „podeszwę” i umożliwiała wędrówkę tym ptakom.

Niestety, o rzgowskich gęsiach zapomniano. Choć ptaki te na świecie uwieczniono w wielu herbach, a nawet poetyckich strofach, w Rzgowie ledwie przetrwały we wspomnieniach. Może rzgowską gęś ożywi firma „Grot”…

R.Poradowski