Dawno nie było takiej sytuacji, by woda rozlewała się na pola i łąki, tworząc potężne rozlewiska przypominające niemal jeziora czy stawy. To efekt sporych opadów deszczu i śniegu w ostatnich miesiącach. Ziemia jest już tak nasiąknięta, że nie przyjmuje wody. Takie rozlewiska są nie tylko w rejonie ulicy Zielonej czy Letniskowej, ale i przy Glinianej w Rzgowie. Ostatnie nocne przymrozki przyhamowały nieco spływ wody do Neru. Strugi i Dobrzynki. Oby nie doszło do kolejnych gwałtownych opadów i przedwczesnego nadejścia wiosny!

Choć wydawać by się mogło, że mamy nadmiar wody, specjaliści studzą ten optymizm: Polska stepowieje, o czym najlepiej wiedzą rolnicy i sadownicy, a wspomniane opady niewiele zmieniają sytuację hydrologiczną. Dlatego wciąż aktualne są apele o oszczędzanie wody i zatrzymywanie jej w każdym możliwym miejscu, choćby poprzez budowanie stawideł, małych jazzów czy stawów. Rozlewająca się woda na nieużytki to także znakomity jej magazyn. Tak jest m.in. w Prawdzie, przez którą przepływa Dobrzynka. To właśnie w tej wsi wielu mieszkańców zbudowało stawy, zatrzymując w ten sposób wodę i wykorzystując ją w gospodarstwach nie tylko do podlewania upraw, ale i hodowli ryb.

Choć pisaliśmy już niejednokrotnie, by zahamowano tzw. betonozę, czyli betonowanie terenów wokół naszych domostw, wielu mieszkańców bez opamiętania wydaje olbrzymie kwoty pieniędzy na układanie betonowej kostki. Dziwią się potem, że w pobliżu schną krzewy i drzewa, że nawet trawa wymaga bezustannego podlewania, nie mówiąc już o przydomowych warzywnikach. O magazynowaniu deszczówki też nie pomyśleli…

Z tych opadów i rozlewisk powinniśmy być w sumie zadowoleni. Aura jest bowiem coraz mniej przewidywalna, do tego kapryśna. A bez wody, niestety, nie da się żyć i nie wiadomo, czy zbliżająca się wiosna i lato nie przyniosą znów afrykańskich upałów i kolejnej suszy.

Ryszard Poradowski