Leżący na krańcach rzgowskiej gminy Romanów w ostatnich latach nie rzucał się zbytnio w oczy, nie sprawiał też większych kłopotów samorządowi. Ot, mieszkańcy starali się spokojnie rozwiązywać problemy swojego sołectwa, korzystając ze wsparcia samorządu. To zrozumienie i wzajemna życzliwość zaowocowały m.in. modernizacją strażnicy, wyremontowaniem drogi przebiegającej przez wieś, urządzeniem placu zabaw i finansowym wsparciem przy zakupie nowoczesnego sprzętu dla OSP. Za kilka miesięcy w garażu pojawi się nabytek w postaci wozu bojowego ratowniczo-gaśniczego, przejętego od OSP Rzgów. Ku końcowi zbliża się dobudowanie do strażnicy obiektu magazynowo -socjalnego.

Zarówno sołtys Sławomir Domański jak i prezes OSP Włodzimierz Pytka nie narzekają na współpracę z urzędnikami, ale chcieliby przyspieszenia tej ostatniej inwestycji. Pomoc obiecała im zastępczyni burmistrza Monika Pawlik, więc liczą na to, że z końcem roku inwestycja zostanie sfinalizowana. Gorzej jest z inną sprawą spędzającą im sen z oczu. Otóż w Romanowie, jak już pisaliśmy, działa podpalacz, który puścił z ogniem spore zapasy słomy zgromadzonej przez rolników. Mieszkańcy z niepokojem obserwują przybyszów, wszelkie podejrzane osoby i wypatrują ognia, który może się pojawić w każdej chwili. Niestety, z tym problemem są w gruncie rzeczy sami, bo od miesięcy nie widzieli we wsi dzielnicowego, nie mogą się też z nim skontaktować telefonicznie. Z wykazu dzielnicowych, zamieszczonego na stronie internetowej KPP w Koluszkach, wynika, że Romanowem opiekuje się jeden z nich. Za naszym pośrednictwem mieszkańcy apelują do dzielnicowego, by wreszcie ujawnił się…

Choć w wielu miejscowościach rzgowskiej gminy wypoczywają mieszkańcy okolicznych miast, m.in. Łodzi i Pabianic, w Romanowie jest ich najwięcej, bo znajduje się tu kilka dużych ogrodów działkowych. Działkowicze nie sprawiają kłopotów, wprost przeciwnie robią wszystko, by „zielone płuca” służyły także mieszkańcom Romanowa. Co prawda czasami specyficzne zapachy wsi, wynikające m.in. z hodowli zwierząt, stanowią problem, ale na szczęście nie ma tu wielkich gospodarstw hodowlanych i nie zanosi się na powstanie takowych. Za to wielu mieszczuchów przeprowadza się do Romanowa, co jednak świadczy o tym, że czują się tu lepiej niż w wielkim mieście. Podobnie jest w innych wsiach gminy, choćby Prawdzie czy Kalinie.

R.Poradowski