Na środowej sesji Rady Miejskiej w Rzgowie powróciła sprawa konkursu i dofinansowania fotowoltaiki. Ponad 200 właścicieli domostw liczyło na spore dofinansowanie do 85 proc., jednakże Urząd Marszałkowski, jak się okazało, nie dopuścił rzgowian z powodu formalnych błędów w dokumentacji. Magistrat ustami burmistrza, jego zastępczyni i szefowej referatu ochrony środowiska wyjaśniał się, że splot niekorzystnych działań m.in. po stronie wykonawcy dokumentacji i zainteresowanych fotowoltaiką mieszkańców, sprawił, że z nadziei na dofinansowanie nic nie wyszło. Zresztą żadna gmina z powiatu łódzkiego wschodniego nie uzyskała  dofinansowania.

Te argumenty obaliło kilku radnych, potwierdzając, że na skutek błędów projektu rzgowskiego nawet nie dopuszczono do konkursu. Choć urzędnicy nie chcą się przyznać do błędów i całą winę zwalają na innych, wiemy już znacznie więcej na ten temat niż wcześniej. Wiemy też, że marszałek województwa w sytuacji dużego zainteresowania dofinansowaniem powiększył znacznie finansową pulę na fotowoltaikę w województwie. Warto też dodać, że Urząd Marszałkowski kilkakrotnie monitował i usiłował doprowadzić do usunięcia niedoróbek w dokumentacji. Ping-pong podczas sesji był raczej  smutnym widowiskiem. Rzecz teraz w tym, by jednak urzędnicy wyciągnęli odpowiednie wnioski z tej sporej wpadki i przeprosili tych mieszkańców, którzy dopełnili wszystkich formalności, tracąc przy okazji kilkaset złotych na sporządzenie dokumentacji przez firmę zewnętrzną.

Środowa sesja Rady Miejskiej, podobnie jak ostatnie, nie była pozbawiona przepychanek i osobistych wycieczek. Chodziło głównie o  fotowoltaikę, ale i inne sprawy, m.in. związane z przyszłościowym przejęciem  terenu Stacji Uzdatniania Wody łódzkiego ZWiK w Kalinku. Zarzucano urzędnikom opieszałość w działaniu i niedostateczne bronienie interesu gminy. A stawka jest duża, wszak chodzi o 40 ha ziemi z naniesieniami, które powinny powrócić do gminy. Tymczasem Łódzka Spółka Infrastrukturalna, której podlega ZWiK, korzysta z kruczków prawnych i chce uznania przez sąd zasiedzenia. Zanosi się zatem na wielką prawną batalię. Czy wygra ją rzgowski samorząd? Nastroje radnych podczas sesji były raczej niewesołe i  nie załagodziła ich ani obecność sołtysów, którzy powrócili po 2-letniej przerwie z powodu pandemii i niejednokrotnie „łagodzili obyczaje” podczas obrad, ani urodziny burmistrza, a więc życzenia i kwiaty dla jubilata…

R.Poradowski