Jeszcze kilka lat temu nie zajmowano się publicznie problemami związanymi z ogrzewaniem domów w rzgowskiej gminie. Gdyby nie gaz ziemny, który pojawił się w Rzgowie kilkadziesiąt lat temu, nadal podstawowym paliwem byłby węgiel. Gaz ziemny odmienił strukturę energetyczną w gminie, powoli stawał się coraz bardziej popularny. W tym roku za sprawą olbrzymiej inflacji i drakońskiego wzrostu cen paliw grzewczych, znów węgiel wrócił do łask.

Specjaliści mówią, że rzgowska gmina ogrzewana jest przy pomocy rozproszonych lokalnych źródeł ciepła. Rzeczywiście nie ma tu scentralizowanego systemu ogrzewania i zapewne długo nie będzie. Za to w wielu dużych obiektach funkcjonują lokalne kotłownie, np. w Stacji Uzdatniania Wody w Kalinku (węglowa), na osiedlu przy ul. Nasiennej (węglowa), w hali sportowej GOSTiR (gaz ziemny), szkole i przedszkolu w Rzgowie (gaz ziemny), Urzędzie Miejskim (gaz ziemny), świetlicy wiejskiej w Starowej Górze (gaz ziemny). Warto jednak odnotować nowości na tym polu: w żłobkach w Guzewie i Tadzinie funkcjonują z powodzeniem pompy cieplne, podobnie jak i w obiektach rzgowskiej parafii.

Rozprawianie dziś o paliwach cieplnych nie jest raczej na miejscu, bo mamy do czynienia z sytuacją nadzwyczajną związaną z inflacją i olbrzymim wzrostem cen. Zapewne nie zmieni się to na korzyść za miesiąc czy dwa, ale te niekorzystne zjawiska nie będą czymś stałym. Prawdopodobnie nie wrócimy do pierwotnych cen węgla czy gazu, ale będą one musiały bardziej przystawać do realiów. Dziś mamy węgiel dotowany przez państwo i można go nabywać w cenie 2000 zł za tonę, podczas gdy na wolnym rynku kosztuje nawet ponad 3000 zł. Być może wolny rynek spowoduje, że te wygórowane ceny okażą się nierealne.

R.Poradowski