Choć walki toczyły się głównie w stolicy i regionie

Nie było wówczas internetu, telewizji i radia, więc wieści o wydarzeniach w Warszawie docierały do Łodzi, Rzgowa, Piotrkowa czy Łasku z opóźnieniem, ale już po kilkudziesięciu godzinach wiedziano o sprzysiężeniu podchorążych i wybuchu powstania. Blady strach padł na służalców cara. Wojsko polskie, stacjonujące m.in. w Piotrkowie i Wolborzu natychmiast opowiedziało się za powstańcami i Rządem Tymczasowym.

To powstanie przeszło do historii i nie rozgrzewa tak emocji jak choćby zryw 1863 ro0ku czy walki na barykadach Warszawy w 1944 roku, a jednak jego znaczenie jest fundamentalne. Tak, tak – gdyby nie walki w 1830-1831 roku, nie mielibyśmy późniejszych buntów Polaków i odzyskania niepodległości w listopadzie 1918 roku.

JESZCZE ŻYWE BYŁO WSPOMNIENIE NAPOLEONA…

…gdy w Królestwie Polskim ruszyła fala represji i łamania konstytucji. Mikołaj I po objęciu tronu ograniczał swobody obywatelskie, ale bezpośrednim powodem wybuchu powstania była groźba wysłania wojska polskiego do interwencji przeciwko Belgom, którzy ośmielili się ogłosić niepodległość. Oznaczało to przekreślenie wszystkich patriotycznych dążeń patriotów zgrupowanych wokół Piotra Wysockiego. Ponieważ policja wpadła na trop sprzysiężenia, przyspieszono wybuch powstania, wyznaczając je na dzień 29 listopada 1830 roku.

Na czele zrywu stanęli podchorążowie. Nie udało się schwytać księcia Konstantego, ale 161 podchorążych przebiło się od Łazienek do śródmieścia. Choć mieszkańcy nie wiedzieli o wybuchu powstania i początkowo byli zdezorientowani, przyłączyli się do żołnierzy i walk pod arsenałem, co przesądziło ostatecznie o sukcesie „nocy listopadowej”. Rankiem następnego dnia na czele powstania stanęli Ksawery Drucki-Lubecki i Adam Czartoryski. Usiłowali uspokoić nastroje, co nie podobało się powstańcom. U władzy pojawili się m.in. Lelewel, Niemcewicz, Chłopicki i gen. Pac. Podjęte rozmowy z caratem zmierzające do kompromisu z Mikołajem I, opartym m.in. na amnestii i przywróceniu swobód konstytucyjnych, nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Car nie chciał rozmawiać z „buntownikami”, zapowiedział wyprawę na Warszawę, by „nauczyć zdrajców rozumu, przywrócić porządek i pohańbioną cześć Rosji”.

JEDNAK TYMCZASOWY RZĄD OKAZAŁ SIĘ NIEUDOLNY…

… a nastroje społeczne nie pozwalały już uniknąć wojny. 18 grudnia 1830 roku Sejm uznał powstanie za „dzieło Narodu Polskiego”, a potem potwierdził, że celem zrywu jest niepodległa Polska. 25 stycznia 1831 roku sejm zdetronizował cara. Rząd Narodowy, m.in. z Lelewelem i Czartoryskim na czele, wezwał naród do walki z caratem, licząc na wsparcie Europy. Jednak nieudolność rządzących, walki personalne i brak decyzji w sprawach kluczowych (m.in. kwestia włościańska) nie rozwiązywały najważniejszych problemów, tymczasem już w lutym Rosja wystawiła przeciwko Polakom armię liczącą 53 tys. żołnierzy. Przeciwko niej stanęło 160-190 tys. wojska powstańczego. Choć Polacy przyjęli taktykę defensywną, odnieśli wiele zwycięstw nad Rosjanami, m.in. pod Stoczkiem, Wawrem, Dębem Wielkim, Iganiami i Białołęką. Ostatecznie jednak liczne błędy, m.in. naczelnego wodza Skrzyneckiego, doprowadziły do przegranej decydującej bitwy pod Ostrołęką (26 maja 1831). W lipcu wojska rosyjskie pod wodzą feldmarszałka Iwana Paskiewicza doprowadziły do kapitulacji Warszawy. Rząd i sejm przeniosły się do Zakroczymia, a potem Płocka, w połowie września widać już było upadek powstania.

Powstanie, które zasięgiem objęło Królestwo Polskie i część tzw. ziem zabranych (Litwę, Żmudź i Wołyń), zakończyło się 21 października 1831 roku. Rozpoczęła się fala represji. Konfiskowano majątki, likwidowano klasztory i kościoły, wielu uczestników powstania musiało udać się na emigrację, zmuszano wiernych do przyjęcia prawosławia, nastąpiła rusyfikacja oświaty. Aż do 1856 roku w Królestwie Polskim obowiązywał stan wojenny. Dla utrzymania Polaków w strachu, wzniesiono Cytadelę z X Pawilonem – głównym więzieniem politycznym w Królestwie.  Car Mikołaj wypowiedział znamienne słowa: „Nie wiem, czy będzie jeszcze kiedy jaka Polska, ale tego jestem pewien, że nie będzie już Polaków”.

*   *   *

Walki powstańcze koncentrowały się głównie w stolicy, jednak mieszkańcy naszego regionu bardzo szybko poznali przebieg wydarzeń w Warszawie. Wielu patriotycznie nastawionych mieszkańców Piotrkowa, Łodzi czy Sieradza przyłączyło się do walk powstańczych, inni wspierali uczestników zrywu m.in. żywnością. W bitwie pod Olszynką Grochowską walczył Wojciech Feliks Zarzycki, jeden z podchorążych. Choć w Łodzi początkowo dominowała niepewność i niewiedza, szybko z inicjatywy miejscowej inteligencji powstał komitet obywatelski, którego celem było zbieranie datków, broni i odzieży dla wojska. Wraz z kilkoma mieszkańcami do armii wstąpił miejscowy chirurg K. Keller, trzech łódzkich ślusarzy wyjechało do arsenału w stolicy, by naprawiać uzbrojenie. Wielu mieszkańców włączono do Straży Bezpieczeństwa pilnującej porządku w mieście. W powstaniu wziął udział ojciec Marii Piotrowiczowej, która poległa pod Dobrą w Powstaniu Styczniowym, Zygmunt Rogoliński, wystawiając własny poczet zbrojny i odnosząc rany w walkach. Z kolei wuj Marii – Józef Badeński był wśród inicjatorów sprzysiężenia.

Na zdjęciach: na górnej fotografii – Sejm detronizuje cara, zdjęcie pierwsze z lewej – Bitwa pod Olszynką Grochowską pędzla Wojciecha Kossaka, zdjęcie u dołu środkowe – powrót wojsk polskich, zdjęcie u dołu z prawej – powstańcy pod Belwederem

(dokończenie w środę)

Ryszard Poradowski