To dość naiwne rozumowanie – przestępcy poszukiwani listem gończym myślą najczęściej, że przechytrzą stróżów prawa i nie trafią za kratki. Ukrywają się miesiącami, a nawet latami, ale policjanci nie odpuszczają i najczęściej taka „przygoda” kończy się aresztowaniem.

Tak było również w przypadku 44-latka z Brzezin poszukiwanego listem gończym, który ostatnio miał przebywać poza granicami kraju i właśnie powrócił „na ojczyzny łono”, ukrywając się w gminie Andrespol. Jak informuje rzecznik prasowy KPP w Koluszkach mł. asp. Aneta Kotynia, funkcjonariusze patrolowali okolice, w której spodziewali się poszukiwanego. Gdy dostrzegli mężczyznę, którego rysopis odpowiadał poszukiwanemu, zatrzymali go. Okazało się, że rzeczywiście był to tropiony 44-latek, mający na sumieniu udział w bójce z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Choć był zaskoczony i agresywny, trafił za kratki, gdzie przez najbliższe lata odbywać będzie zaległą karę.

Aneta Kotynia: Zatrzymywanie osób poszukiwanych chcących uniknąć odpowiedzialności karnej jest jednym z głównych zadań policjantów. Podstawy prawne poszukiwań są różne: listy gończe, zarządzenia, postanowienia i nakazy doprowadzenia wydawane przez sądy i prokuratury. Wszystkie mają na celu ustalenie miejsca pobytu poszukiwanych i doprowadzenie ich przed oblicze wymiaru sprawiedliwości. Policjanci zatrzymują poszukiwanych w różnych okolicznościach. Jedni zatrzymywani są w mieszkaniach lub na ulicy, inni „wpadają” podczas legitymowania. Zdarza się, że poszukiwanych rozpoznają i zatrzymują policjanci w czasie wolnym od służby. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ osoby poszukiwane robią wszystko, aby nie dać się złapać.

Źródło: KPP w Koluszkach

R.Poradowski