To swoisty paradoks – bardzo mało wiemy o konspiracji w Rzgowie i okolicznych miejscowościach podczas ostatniej wojny, za to znacznie więcej o tzw. Drugiej Konspiracji w… Łodzi. A wszystko to za sprawą nietypowego pomnika, jaki w 1997 roku stanął na granicy Łodzi i wsi Konstantyna, przy rozwidleniu wiejskich dróg.

 Właśnie w tym roku do ówczesnego wójta w Rzgowie Jana Mielczarka zgłosili się przedstawiciele Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego z Łodzi z propozycją ustawienia skromnego pomnika poświęconego bojownikom Drugiej Konspiracji. Jak się bowiem okazało, gospodarze Łodzi nie wyrazili zgody na uhonorowanie tych, którzy po wojnie nie godzili się na ustrój i rządy wzorowane na Związku Radzieckim. J. Mielczarek wyraził zgodę bez jakichkolwiek warunków i wkrótce pomnik pojawił się na granicy Łodzi i Konstantyny, stając się miejscem oddawania hołdu przez żyjących jeszcze uczestników powojennej konspiracji i ich rodzin.

 Przez lata topniała liczba uczestników tamtych zmagań, z czasem pojawiały się tylko wdowy po Żołnierzach Wyklętych. W 2019 roku w Narodowym Dniu Pamięci o Żołnierzach Wyklętych hołd oddał w Konstantynie p.o. przewodniczącego Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego w Łodzi Kazimierz Skibicki.

 K. Skibicki (zm. w końcu 2021 r.) był jednym z ostatnich członków nielegalnej organizacji młodzieżowej Związku Białej Tarczy, powstałej w 1949 roku w gimnazjum i liceum przy ul. Drewnowskiej w Łodzi, z inicjatywy 17-letniej uczennicy Alicji Perz. Związek postawił sobie za cel redagowanie i rozpowszechnianie ulotek i listów o treści antykomunistycznej i antyradzieckiej, zwalczanie Związku Młodzieży Polskiej. Początkowo organizacją kierował Jerzy Skwarka, później zaś Andrzej Szletyński, który pochodził z patriotycznej rodziny. Ojciec jego zginął w Katyniu, matka zaś została zamordowana przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego. 10-osobowej grupie ZBT udało się zrealizować wiele akcji, m.in. niszczyli komunistyczne hasła i transparenty, kolportowali ulotki, w szkole zniszczyli gablotę TPPR.

 UB szybko trafił na trop grupy i jej członkowie już w połowie 1950 roku zostali aresztowani. Wielotygodniowe przesłuchania, połączone z katowaniem młodzieży, sfinalizowane zostały aktem oskarżenia i procesem przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Łodzi. 30 listopada 1950 roku sąd pod przewodnictwem kpt. Wacława Bohatyrowicza ogłosił wyroki: A. Szletyński, który nie wyraził skruchy, otrzymał wyrok 15 lat więzienia, inni – od 12 lat do uniewinnienia. Wszystkich oskarżono o przynależność do nielegalnej organizacji w celu obalenia przemocą ustroju państwa polskiego. Do więzienia na wiele lat trafili zarówno chłopcy, jak i dziewczęta.

 ZBR to tylko jedna z nielegalnych powojennych organizacji nie godzących się na ustrój daleki od oczekiwanego. Podobne organizacje, będące wyrazem protestu, powstawały także w innych miastach, m.in. w Piotrkowie Trybunalskim. Młodzież zapłaciła wysoką cenę za patriotyzm i wierność ideałom ojców i dziadów. W Łódzkiem funkcjonowały również inne nielegalne wówczas organizacje zaliczane do tzw. poakowskiego podziemia, jak choćby Konspiracyjne Wojsko Polskie. Kontrowersje wokół tego patriotycznego nurtu sprawiły, że do dziś oceny walki po 1945 roku dalekie są od obiektywizmu, ponadto wymagają skrupulatnych badań naukowych. Prawdopodobnie to leżało u źródeł decyzji władz Łodzi, które nie godziły się na uhonorowanie ludzi Drugiej Konspiracji, co w konsekwencji doprowadziło do ustawienia pomnika w Konstantynie.

Na zdjęciach:

– fotografie A. Szletyńskiego i A. Perz wykonane w UB

– Kazimierz Skibicki, który w 2029 r. uczestniczył w składaniu kwiatów pod pomnikiem w Konstantynie

Ryszard Poradowski