Nie milkną echa udanego Święta Warzyw w Hucie Wiskickiej, zorganizowanego przez nasze panie z KGW z ich wspólną przewodniczącą Danutą Szymczak. Frajda była nie tylko dla kubków smakowych, które musiały popróbować prawdziwych warzywnych delicji. Cudze chwalimy – swego nie znamy, wszak wciśnięto nam chińszczyznę z opowieściami o tym, że „prawdziwa gospodyni 1000 potraw z ryżu czyni, a okazuje się, że nasze panie z polskich warzyw czynią potraw dziesięć razy tyle!
Mikołaj Stefaniak w dowcipny sposób przybliżył warzywa, którym tego dnia patronowały poszczególne KGW. Na pierwszy ogień poszły panie z Czyżeminka, które zajęły się ziemniakami, nazywanymi przez Czechów bramborami, pochodzącymi aż z południowoamerykańskich Andów. Do Polski sprowadził je nie byle jaki smakosz, bo sam król Jan III Sobieski. Gospodarz na użytek święta zaprzyjaźnił się z marchewką pochodzącą z Niderlandów. Gadka Stara przybliżyła nam buraka – roślinę znaną już w Babilonii, z kolei Romanów – paprykę pochodzącą z Peru i Meksyku, do Europy przywiezioną z XVI wieku, zaś Kalinko – cukinię wywodzącą się z Włoch.
Panie z Grodziska – praktyczne nie tylko w kuchni, wszak ogórek wywodzący się z Indii nadaje się zarówno na mizerię, jak i na oczy jako znakomity środek kosmetyczny. Prawda przybliżyła gościom kapustę, która wywodzi się z Chin i naliczono jej aż 44 gatunki, Bronisin zachwalał smakowity kwiat w postaci kalafiora, który trafił na nasze stoły za sprawą królowej Bony, zaś Starowa Góra –smakowitego pora, Rzgów – selera, Kalino fasolę przywiezioną do Europy przez Kolumba, Guzew – pomidora, zwanego niegdyś jabłkiem miłości, pochodzącego z Peru i Ekwadoru. I na finał – dynie serwowane przez gospodynie z Huty Wiskickiej. „Naukowiec powie, że to jagoda, a ja, że zdrowia i humoru nam doda” – zakończył swój dowcipny opis Mikołaj.
Były i popisy poetyckie poświęcone warzywom. Oto próbka pań z Romanowa poświęcona smakowitej papryce:
Duszona w leczu króluje bezsprzecznie
z cebulka i kiełbaską smakuje bajecznie.
Można ją piec, dusić i grillować,
można także marynować.
Kolorowa pełna mocy, wyśmienita w dzień i w nocy.
Można dodać do sałatki, zrobić pastę i dodatki.
I na koniec pochwała cukini w wykonaniu przedstawicielki KGW Kalinko:
W Kalinku rośnie – to nie wstyd i nie kpina,
Swą zieloną pierś dumnie wypina.
Nie dynia to, nie burak, nie pomidor ze Rzgowa,
Lecz dama z wdziękiem, przy czym bardzo zdrowa.
W garnku się śmieje, w piecu się wzrusza,
Czystą poezją raduje się kucharska dusza.
Gdy ją podasz z serem, z ziołami i śmietaną
Widzisz od razu buzię roześmianą.
Nagle w Hucie Wiskickiej dramat! Cukinia zniknęła!
Podejrzenie padło na… kapustę z wesela.
„Ja?!” – krzyczy kapusta – „Ja tylko fermentuję!”
A cukinia zza pieca: „a ja tu tylko grilluję!”
(…)
Tak więc w Hucie Wiskickiej, gdzie lato się złoci
Cukinia tańczy wśród warzywnych braci
W kostiumie z ziół, z kabaczka welonu,
Cukinia schodzi ze sceny wśród braw i pokłonów.
Ryszard Poradowski










