Specjalnie dla „Gazety Rzgowskiej” pisze Renata Furga
W sierpniu swoją przygodę ZPiT „Rzgowianie” rozpoczął od zwiedzania Belgradu – Białego Miasta, zwanego czasem „Małym Dubajem”. Teraz już wiemy, dlaczego. W Serbii nocleg i dalsza podroż do Czarnogóry. Baza noclegowa i treningowa to miejscowość Čajn, skąd małe pływające taksóweczki transportowały nas na bajkowe, małe plaże Morza Adriatyckiego.
Na koncerty wybraliśmy Stary Bar, bowiem akustyka i sceneria amfiteatru w ruinach twierdzy spełniały nasze oczekiwania i w zacienionych murach pozwoliły licznej publiczności podziwiać występy grupy. Fotografie na tle starych murów z widokiem na Góry Tunika dopełniły całości i stanowią niezwykłą pamiątkę. Wyjazd miał charakter nie tylko szkoleniowy, więc bez naruszenia korzystaliśmy z propozycji rezydenta, który proponował zobaczyć jak najwięcej „Pereł Bałkanów”.
Dubrownik zrobił ogromne wrażenie. Stare miasto wygląda jakby wyskoczyło z kart historycznej księgi. Gotyckie pałace, barokowe kościoły, renesansowe fontanny i lśniące w słońcu wapienne uliczki – to wszystko spowodowało, że na chwilę przenieśliśmy się w czasie za sprawą charyzmatycznej przewodniczki. Kolejny przystanek to Mostar. Urzekła nas jego historia. Stary Most – symbol harmonii, pokoju i pojednania na tle turkusowej rzeki Neretwy oraz wąskie kamienne uliczki i meczety tworzą jedno duże muzeum.
W te upalne dni znaleźliśmy ukojenie w orzeźwiających wodach Wodospadów Kravica. Idealna makieta do kolejnych spektakularnych fotografii. Wszystkie wyprawy, spotkania, próby, koncerty, wspólne posiłki i dyskoteki powodowały zacieśnianie więzi w grupie i poznawanie siebie oraz swoich możliwości, czasami wykazania się kreatywnością.
Przyszła też chwila na odpoczynek i kontemplację w znanym dla pielgrzymów Medugorie. Wspinaczka na Górę Objawień nie była w planie, ale wszyscy podjęli wyzwanie i tuż przed północą (wtedy zelżała temp do 28 stopni) ruszyliśmy zobaczyć miejsce kultu religijnego. Uwierzcie, było ciężko!
Na naszej trasie kolejna perła – Sarajewo. Miasto dla nas dotąd nieznane okazało się niezwykle barwne historycznie i architektonicznie. Już wiemy jakie losy były arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i gdzie były zimowe igrzyska olimpijskie. Gdzie Wschód spotyka się z Zachodem, gdzie mieszają się religie i wojna z pokojem – to właśnie SARAJEWO. Wiemy teraz, gdzie jest największy meczet na Bałkanach i publiczna studnia sebili. Picie wody z tej studni zwiastuje korzystne wyjście za mąż, a już pewno powrót do Sarajewa. Nic więc dziwnego, że dziewczęta tak chętnie napełniały butelki.
W drodze do domu podziwialiśmy piękne krajobrazy, dziwne cmentarze i roślinność inną niż w Polsce. Z pewnością wyjazd był zbyt krótki i dlatego Bałkany poznaliśmy w „pigułce”. Wiemy jednak, że warto tu wrócić, poznać bliżej i bardziej szczegółowo: Serbię, Czarnogórę, Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, ale w mniej upalne miesiące. Bałkany to coś więcej niż możliwość poparzenia się promieniami słonecznymi. A dla tych, którzy chcą obejrzeć dowody cudnej wyprawy, załączamy kilka fotek. Nie będziemy się dziwić, jeżeli nam zazdrościcie. Pozdrawiamy!
Renata Furga, ZPiT „Rzgowianie”





















