Wbrew pozorom problem z wodami opadowymi jest bardzo poważny. Z jednej strony od lat daje nam się we znaki susza i w glebie brakuje wody, co odbija się fatalnie na rolnictwie, z drugiej zaś – mamy podtopienia, gdy pojawiają się opady nawalne a nawet odwilże. Oczywiście nie można uniknąć podtopień przy gwałtownych ulewach, ale można złagodzić ich skutki. To ważne zadanie dla samorządu, który dotąd nie zajmował się raczej kanalizacją deszczową.
Obecnie wody opadowe trafiają do kilku rzek i mniejszych cieków w dwóch wododziałach: Wisły i Odry. W rzgowskiej gminie przebiega ich granica. Południowo-wschodnią cześć gminy odwadnia Ner za pośrednictwem wielu cieków i rowów. Południowo-zachodni obszar odwadnia Dobrzynka, tereny północne Gadka i Olechówka. Wolbórka zabiera wodę z niewielkiej części południowo-wschodniej gminy. Wszystkie wspomniane rzeki i cieki są nieuregulowane i tak powinno być jak najdłużej, choć jednocześnie potrzebne są zbiorniki zatrzymujące wodę w gminie. Projektowane już przed laty zalewy istnieją jedynie na papierze.
Burmistrz Mateusz Kamiński dostrzega potrzebę budowy w mieście kanalizacji sanitarnej, by odciążyć miejscową oczyszczalnię ścieków, do której trafia sporo deszczówki, szczególnie podczas gwałtownych opadów. Na początek taka instalacja deszczowa powinna powstać w centrum miasta, a woda mogłaby trafiać do zbiorników i Neru. Choć pomysł wydaje się dobry, zapewne trzeba będzie poczekać na jego realizację, głównie ze względu na wysoki koszt. Zapewne będzie go można urzeczywistnić wraz modernizacją centrum miasta.
I na zakończenie refleksja: w sklepach można nabyć różnorodne zbiorniki na deszczówkę o pojemności np. 200-300 litrów. Niektóre przypominają potężne amfory na wino wykorzystywane w basenie śródziemnomorskim, więc mogą jednocześnie stanowić znakomitą ozdobę wielu domostw. Czy rzgowianie zaczęli wreszcie gromadzić deszczówkę, pozbywając się potężnych betonowych podjazdów na swoich posesjach?
Ryszard Poradowski



