Dziś można już powiedzieć z całą pewnością, że w najbliższych latach nie będzie strzelnic na polach osadowych Stacji Uzdatniania Wody w Kalinku. Szum powstały wokół tej inwestycji był przedwczesny, choć nie da się ukryć, że przyniósł pewne korzyści. Przede wszystkim uzmysłowił, że wcześniej czy później pojawi się problem z zagospodarowaniem 40 hektarów zajętych w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku pod wspomnianą SUW należącą do łódzkiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. Okazało się ponadto, że znaczna część tego obszaru jest zdewastowana i być może niezbędne będzie kosztowne przywrócenie mu dawnego charakteru.
W sytuacji radykalnego zmniejszenia zapotrzebowania na wodę przez Łódź i zmiany technologii jej pozyskiwania wspomniana SUW staje się obiektem zbędnym. Łódzki ZWiK zamierza ją zlikwidować, ale nie będzie to zadanie łatwe i nikt nie wie, kiedy to nastąpi. Sama rekultywacja osadników ma potrwać do początku lat trzydziestych, a co stanie się z potężnymi basenami i innymi obiektami? ZWiK zamierza na polach osadowych posadzić las, co kłóci się z wyobrażeniami wielu rzgowskich radnych, którzy chcieliby te tereny wykorzystać inaczej. Strzelnice sportowe to tylko jedna z koncepcji, mówi się też o fotowoltaice, a także o stawach rybnych. Miejscowi rolnicy chcieliby zapewne przywrócenia ziemi jej rolniczego charakteru, jak to było pół wieku temu, ale czy jest to realne?
Rekultywacja pól osadowych w wydaniu ZWiK ma polegać na wyrównaniu terenu i posadzeniu lasu. Zaczęto to robić najtańszym kosztem, zwożąc gruz i ziemię. Na wniosek radnych proces ten zahamowano, ale nie oznacza to, że ZWiK zmienił plany rekultywacyjne. Gmina dąży do pełnej przejrzystości w sprawach związanych z tym 40-hektarowym terenem, ale okazuje się, że i to jest dość skomplikowane, bo np. nie ma nawet umowy dzierżawy tych terenów, a ponadto nikomu z zainteresowanych w gruncie rzeczy nie zależy na szybkim uporządkowaniu spraw. Można zatem wnioskować, że „wybuch” sprawy osadników i strzelnicy był po prostu przedwczesny. R.Poradowski





