Kontakt z książką zaczyna się już w… żłobku

Skojarzenie miałem szokujące: to jak rozmowa z niewidomym o kolorach. A jednak maluchy ze żłobka czy przedszkola, pojawiające się w rzgowskiej książnicy publicznej, choć nie potrafią jeszcze czytać, zakochują się w książkach. Tak, tak – dzieje się tak za sprawą pań bibliotekarek: dyrektor książnicy Anny Malinowskiej i Agnieszki Piątkowskiej, które nie tylko kochają dzieci, ale i książki. Maluchy wprost przepadają za panią Agnieszką, która z pasją organizuje warsztaty literacko-plastyczne. A takie zabawy z książką maluchy wprost uwielbiają.

– Zwykle zaczynamy takie biblioteczne spotkania od krótkiej prezentacji książki, zwykle łącząc to z jakimś wydarzeniem, np. Światowym Dniem Teatru, pierwszym dniem wiosny czy Dniem Matki. Dzieci słuchają bajki, np. o zwierzątkach, a potem wykonują żółwia z papieru czy innego zwierzaka – mówi pani Agnieszka.

Spotkania są też okazją do prezentacji japońskiego teatru rozbudzającego wyobraźnię, zwykle bibliotekarki dwoją się i troją, by pokazać dzieciom np. czym  w życiu są kłamstwa ukryte właśnie w worku, jak wygląda smok wawelski czy tajemniczy latający dywan. Dzieci z wypiekami na twarzyczkach poznają w ten sposób książki, dowiadują się, że do biblioteki mogą przyjść bez obaw niemal każdego dnia. Niektóre dzieci do 7 lat zostają… liderami czytania, co wiąże się z symbolicznymi nagrodami.

– Opowiadamy dzieciom, czy jest biblioteka, w której bez pieniędzy można wypożyczać książki, czym różni się od księgarni, w której za książkę trzeba zapłacić. Prezentowane bajki kończą się zwykle jakimś morałem i zabawą dzieci – dodaje A. Malinowska.

Praca z dziećmi nie jest łatwa, wymaga inwencji i cierpliwości, a także szacunku do małego człowieka. Dzieci doskonale to wyczuwają i prawdopodobnie w przypadku warsztatów organizowanych dla odhaczenia w sprawozdaniach nie byłyby zafascynowane takimi bibliotecznymi spotkaniami. A. Malinowska twierdzi, że chodzi też o to, by od najmłodszych lat dzieci spotykały się z książką, by nie było potem swoistej zapaści i braku kontaktu z książka w dorosłym życiu. Choć mamy dziś internet i inne możliwości pozyskiwania wiedzy oraz rozbudzania wyobraźni, książka wciąż jest prawdziwym przyjacielem człowieka.

Kilka rzgowskich nauczycielek przyprowadza do biblioteki po czwórce dzieci, by wypożyczały książki. To pewne, że te maluchy w późniejszym życiu nie zapomną o książce. Czy ten wspólny trud bibliotekarek i nauczycielek zasługuje na docenienie? Tak, tylko w kwietniu br. odnotowano w rzgowskiej książnicy 2,5 tys. wypożyczeni, a w okresie do stycznia do kwietnia – ponad 10 tys. Agnieszka Piątkowska, bibliotekarka od 21 lat, twierdzi, że to m.in. dzięki pracy z najmłodszymi czytelnikami, nie można w Rzgowie narzekać na brak zainteresowania książką.

Ryszard Poradowski