Człowiek bywa często zaskoczony swoim postępowaniem. Niby wszystko jest poukładane, funkcjonuje jak należy, a tu nagle niespodzianka. Tak było przed laty z Jadwigą Kaczorowską, mieszkanką Prawdy. Do zdarzenia, do którego doszło 22 września, powraca po raz kolejny.

– Wstałam rano i niespodziewanie przyszło mi do głowy, bym zajęła się malarstwem. Jestem chemikiem, nie mam więc żadnego fachowego przygotowania do malowania, ale poprosiłam męża, by mnie zawiózł do Pabianic. W sklepie z farbami i papierem powiedziałam, że chcę malować, ale nie wiem od czego zacząć. Pani Danusia była nieco zdziwiona, ale udzieliła mi wielu przydatnych rad – wspomina Jadwiga Kaczorowska.

Wieczorem, gdy mąż poszedł spać, chwyciła pędzel. Malowała jak w transie. Było cicho, ciemno, nie zauważyła mijających godzin. Namalowała okno, a w nim doniczkę z kwiatami. Rano obraz pokazała mężowi. Był zaskoczony, wszak nigdy nie malowała, choć lubiła zaglądać do galerii i nawet kupować obrazy.

Maluje dużo, bo taką czuje potrzebę. Największą przyjemność czuje wówczas, gdy na płótno przenosi obraz, który ma w pamięci. Wielką frajdę sprawia jej obdarowywanie przyjaciół swoimi obrazami. To dlatego kilka lat temu otworzyła niewielką galerię ze swoimi płótnami. Zaglądają przyjaciele, znajomi i turyści nawet Białorusi i Niemiec. Podziwiają pejzaże, piękne kwiaty, portrety dam. Najwięcej obrazów powstaje zimą, gdy ma więcej czasu dla siebie. Choć mąż od lat namawia ją, by namalowała jego portret, jakoś nie może się do tego zabrać.

Za to chętnie wykorzystuje różne lokalne motywy, by uwiecznić to, co bezpowrotnie przemija, jak choćby rzgowską świątynię sprzed lat czy strażnicę OSP w rodzinnej miejscowości. Dzisiejsza Prawda to zupełnie inna wieś niż ta z czasów jej dzieciństwa. Ze zdumieniem obserwuje te zmiany. Dzięki malowaniu, jak twierdzi, zatrzymuje czas…

Zastanawia się często, skąd to zauroczenie malarstwem. W rodzinie nikt tym się nie zajmował, choć rodzice byli utalentowani. Mama na poczekaniu tworzyła wierszyki i piosenki, zaś tata potrafił m.in. pięknie śpiewać. Miał też zdolności manualne. Zadziwił kiedyś całą wieś, gdy z jałowcowego drewna wykonał rower.

Pani Jadwiga od lat należy do Koła Rękodzieła Artystycznego „Zasupłane”. Na niedawno otwartej w rzgowskim Domu Kultury wystawie prac pań z okazji jubileuszu 15-lecia istnienia Koła pokazała swoje obrazy. Budziły duże zainteresowanie. Znajomych wciąż zaskakuje swoimi pomysłami, zaś najbliżsi przyzwyczaili się do jej pasji. Te obrazy, farby, pędzle i płótna to cały jej świat.

Ryszard Poradowski