Pochodzi z Dobrego Miasta w powiecie olsztyńskim, a znalazła się w Rzgowie za sprawą męża. Mieszka tu już 20 lat. Działa w KGW. W ostatnich latach stała się znana dzięki znakomitym tortom, które wykonuje z pasją.

– Jak to się zaczęło?

– U mnie w rodzinie torty wykonywała mama, babcia i ciocia. To one mnie zaraziły. Od lat w moim domu także są obecne torty oraz inne ciasta. Bardzo lubię ich zapach…

– Co jest najtrudniejsze w wykonywaniu tortów?

– Tu nie ma nic trudnego, trzeba tylko dbać o jakość tego wszystkiego, co używam przy wypieku i zdobieniu tortu. Dlatego korzystam z własnych konfitur, które są smaczne i zdrowe, a do tego wraz z owocami znakomicie tworzą róże kompozycje zdobnicze. Nie używam masła, a jedynie śmietanę i serki, no i oczywiście owoce.

– Jaki był Pani największy tort?

– Przed laty wykonałam tort dla 170 osób. Dla mnie to była normalna robota, tyle że wymagająca więcej czasu i surowców.

– Jak Pani pasję traktuje rodzina?

– Zajada się moimi wypiekami, tak samo jak ja uwielbiają zapach ciasta w domu.

– Czy w najbliższym czasie będzie jakieś specjalne zamówienie?

– Tak, na tradycyjne spotkanie wielkanocne w „Ptaku”, na które nasze Koło Gospodyń Wiejskich przygotowuje jadło, planuję wykonać kilka tortów.

– Przyznaję, że od lat nie spróbowałem nawet kawałka tortu, ale lubię je oglądać, szczególnie gdy są pięknie i oryginalnie ozdobione.

– Będzie więc okazja do spróbowania mojego tortu!

Rozmawiał Ryszard Poradowski