W Rzgowie podczas ostatniej wojny nie było obozu koncentracyjnego dla dzieci, podobnego do tego, jaki Niemcy zbudowali w Łodzi w sąsiedztwie getta żydowskiego przy ul. Przemysłowej, ale i tutaj wielu przedstawicieli najmłodszego pokolenia zapłaciło bardzo wysoką cenę. Zarówno ze Rzgowa jak i wielu okolicznych miejscowości Niemcy wysiedlili całe rodziny, skazując je na kilkuletnią poniewierkę, biedę i głód. Wielu młodych ludzi, szczególnie w spolonizowanych niemieckich rodzinach, wysłali na front, skazując ich w wielu przypadkach na śmierć. Los dzieci i młodzieży rzgowskiej gminy nie został dotąd ani opisany, ani zbadany przez historyków.
Znacznie lepiej obszedł się los ze wspomnianym obozem dla dzieci przy ul. Przemysłowej, funkcjonującym, od grudnia 1942 roku do końca wojny, bo opisano go w kilku książkach, choć z pewnością powinien być pokazywany nie tylko w Polsce i traktowany jako swoiste memento. Wielka polityka w przeszłości sprawiła jednak, że przez lata milczano na ten temat, nawet proces jednej z wachmanek w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku nie wykorzystano należycie choćby propagandowo, a także by choćby częściowo zrekompensować ofiarom cierpienie obozowe. Dopiero teraz zaczyna się głośno mówić na ten temat i powstało w Łodzi muzeum, które ma ukazać skalę zbrodni i prześladowań dzieci podczas ostatniej wojny. w Łodzi. Z pewnością nie pozostanie bez echa wydana właśnie książka publicysty i pisarza Błażeja Torańskiego pt. „Kat polskich dzieci. Opowieść o Eugenii Pol”. Autor spotkał się w tych dniach z czytelnikami w Bibliotece Publicznej w Rzgowie, opowiadając o kulisach powstania książki, a także o jej niechlubnej bohaterce.
Eugenia Pol w świetle akt sądowych i relacji małych więźniów jawi się jako szczególnie okrutna oprawczyni. Jej proces z lat siedemdziesiątych miał charakter poszlakowy, ale oprawczyni udowodniono winę i skazano ją na 25 lat więzienia. Zwolniono ją wcześniej, ostatnie lata spędziła w DPS, ukrywając swoją wojenną przeszłość. Ostatecznie przeszłość dopadła ją, bo została potrącona przez samochód i na skutek odniesionych obrażeń zmarła w szpitalu. Oprócz niej jeszcze tylko 3 osobom z obozowej kadry wymierzono sprawiedliwość, ale reszcie prześladowców i zbrodniarzy udało się uciec z Łodzi w styczniu 1945 roku i w Niemczech wiedli spokojne życie zasłużonych obywateli.
„Nie kupujcie tej książki, jeśli chcecie uniknąć makabrycznych snów” – „zachęcał” Torański rzgowian, którzy pojawili się na spotkaniu w książnicy. I rzeczywiście książka ukazuje dramat małych więźniów, ostrzegając jednocześnie ludzi, by robili wszystko, aby takie obozy już nigdy nie powstały. To memento jest aktualne szczególnie obecnie, gdy jesteśmy świadkami wojny na Ukrainie i zbrodni, których miało już nie być…
R.Poradowski



