Zdziwią się zapewne nasi Czytelnicy, że już w dawnych wiekach „w dobrach pabiańskich” kwitło warzenie i wyszynk piwa. Był to niezły interes, dlatego np.   mieszczanie pabianiccy przy każdej okazji powoływali się na korzystne dla nich przywileje i w konsekwencji lustratorzy zakazywali „surowo kupować piwo poza obrębem Pabianic, z wyjątkiem pory roku, gdy drogi są błotniste i ciężkie”. Rzgowianie też korzystali z prawa propinacji, choć – jak pisze Maksymilian Boruch – żadnego przywileju na to nie mieli, ale dostatecznie bronił ich „zwyczaj raz ustalony”.

Dwór w Pabianicach już w XV w. warzył piwo. Robiono to prawdopodobnie domowym sposobem. Prawdziwe browarnictwo zaczęło się wraz z rozwojem rolnictwa i wzrostem liczby mieszkańców. I tak w XVII w. istniało aż 5 browarów dworskich. Karczmarze z okolicznych miejscowości, a także mieszczanie Rzgowa musieli pić piwo tylko z browarów dworskich, pod groźbą utraty całego zapasu trunku. Swoich interesów bronił również pabianicki pleban mający prawo propinacji wódki i piwa. Kapituła pilnowała, by proboszczowie nie nadużywali swoich praw i w rażących przypadkach stawiała ich przed kościelnym sądem. Tak właśnie było z proboszczem w Rzgowie, który w 1617 roku namówił mieszkańców by zwieźli drzewa na wybudowanie szpitala i szkoły, a gdy już dom został wybudowany – przeznaczony został na wyszynk. W następnym stuleciu inny proboszcz ze Rzgowa oskarżony został przez kapitułę o „uzurpacyę propinacyi”.

W 1534 roku mieszczanie pabianiccy, którzy z zazdrością spoglądali na szybko rozwijający się Rzgów, oskarżyli rzgowian, że warzą piwo z gorszego surowca i taniej je sprzedają. Lustratorzy tak przejęli się głosem konkurencji, że zakazali rzgowianom „wyrabiać inne piwo, aniżeli z czystych słodów pszenicznych”.

W późniejszych wiekach bacznie kontrolowano surowce i ilość wytwarzanego piwa, ale i tak rzgowianie nielegalnie wytwarzali tańsze piwo i rozprowadzali w okolicznych wsiach. Proceder wykryli kanonicy i pod groźbą surowych kar zabronili takiej konkurencji. Choć pabianicki dwór zawsze czerpał olbrzymie korzyści z propinacji (otrzymywał słód w naturze, każdy obywatel warzący piwo musiał oddawać grosz, a za mód – dwa grosze rocznie), starał się je bezustannie powiększać. Do tego dochodziły dochody z austerii w Pabianicach i Rzgowie. W XVII w. tylko w Pabianicach były funkcjonowały 4 browary, „a przy nich samych szynk piw i gorzałek”. Oczywiście dwór miał swoje browary i czerpał z nich olbrzymie dochody. Z danych pruskich z początku XIX w. wynika, że w Rzgowie produkowano 53 beczki piwa (po 36 garncy) i 640 garnców wódki, podczas gdy w pobliskich Pabianicach piwa 580 beczek i wódki 1290 garnców.

Przed kilkoma dniami w łódzkiej hali EXPO odbyły się targi piwowarskie pn. „Piwowary 2024”. Ponad 30 firm, w tym browarów prezentowało setki gatunków tego trunku. Wśród wystawców nie dostrzegliśmy jednak ani jednego browaru z regionu.

Zaskoczyło nas także coś innego – obecność dużej grupy kolekcjonerów, którzy zbierają piwne kapsle i etykiety.  Kwitła wymiana i handel tymi akcesoriami, a piwo sączyło się gdzieś w tle…

Ryszard Poradowski