Wojna na wschodzie i inflacja, a wcześniej pandemia koronawirusa, spowodowały pogorszenie się naszej sytuacji w wielu dziedzinach życia. Widzimy to m.in. na polu inwestycyjnym, ponieważ zaczyna brakować pieniędzy na zrealizowanie wcześniej zaplanowanych zadań. Teraz skutki tej trudnej sytuacji dotykają także strażaków z OSP w Rzgowie. Ciężki pojazd ratowniczo-gaśniczy „zdrożał” gwałtownie o 200-300 tys. zł, a nikt nie wie, kiedy zakończy się ten cenowy kontredans.

Niedawno w Opocznie Ochotnicza Straż Pożarna ze Rzgowa otrzymała promesę na 500 tys. zł. Rzgowski samorząd na zakup tego pojazdu zarezerwował dodatkowo w budżecie 250 tys. zł, ale teraz okazało się, że pojazd będzie kosztował nie 1,1 mln zł, a 200-300 tys. zł więcej. Jak informuje Miron Ossowski z Urzędu Miejskiego, kierujący Referatem Rozwoju i Współpracy Społecznej, zajmującym się m.in. wspieraniem OSP, samorządowcy i strażacy szukają sposobu pozyskania dodatkowego zewnętrznego dofinansowania, choć nie jest to dziś proste.

Problem wzrostu  cen  dotknął już także inne jednostki OSP w gminie, np. druhowie z Kalinka zamierzają nabyć w tym roku lekki pojazd ratowniczo-gaśniczy i samorząd zarezerwował dla nich w budżecie 250 tys. zł, wesprze ich również fundusz sołecki (48 tys. zł), ale może się okazać, że i tak zabraknie środków na ten zakup. A OSP w Kalinku z konieczności korzysta dziś z 39-letniego „Jelcza” i prawie ćwierćwiekowego „Lublina”…

Na zdjęciu: Prezes OSP Stanisław Gajdzicki i burmistrz Mateusz Kamiński ze Rzgowa odbierają promesę na nowy ciężki samochód ratowniczo-gaśniczy

R.Poradowski