Patryk Król wystosował do Rady Miejskiej w Rzgowie petycję w sprawie utworzenia młodzieżowej rady gminy. Pomysł przepadł ze względów formalnych, ponieważ z taką inicjatywą – przypomniała Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miejskiej – może wystąpić jedynie wójt lub podmiot reprezentujący zainteresowane środowiska, np. samorząd uczniowski z danej gminy. Zatem wspomniana petycja nie mogła być rozpatrzona i uwzględniona „z uwagi na niespełnienie wymogu formalnego określonego w ustawie o samorządzie gminy”. Jak się okazało, wnioskodawca nie posiada inicjatywy uchwałodawczej do składania projektów uchwał Radzie Miejskiej w Rzgowie.

Brzmi to wszystko nieco zawile, ale sprowadza się do tego, że wspomniany wnioskodawca w świetle obowiązujących przepisów nie ma możliwości zainicjowania procesu tworzenia młodzieżowej rady gminy. Zapewne teraz będzie mógł postarać się, by wniosek został utworzony zgodnie z wymogami prawa. Szkoda jednak, że taki prawidłowo przygotowany wniosek nie trafił do Rady wcześniej, wszak powoli zbliża się kres jej pięcioletniej kadencji, a młodzieżowa reprezentacja powinna raczej działać w takim samym okresie kadencyjnym. 

Czy zatem wspomniana inicjatywa skazana została na klęskę? Raczej nie, ale warto wyciągnąć wnioski z potknięcia i przygotować wszystko zgodnie z obowiązującym prawem. Młodzieżowa rada jest z pewnością potrzebna choćby po to, by wnieść powiew młodości do działania samorządu, a może i uspokoić rozpolitykowanych niektórych radnych w „dorosłej” Radzie Miejskiej.

R.Poradowski