Drogowcy od dawna lubią zaskakiwać. Nie liczą się też zbytnio ani z lokalnymi władzami, ani mieszkańcami. Tak było kilka lat temu, gdy modernizowali drogę z Łodzi do Piotrkowa w rejonie Starowej Góry. Choć mieszkańcy już wcześniej zgłaszali postulat, by usprawnić lewoskręt w ulice Zagłoby, okazało się to niemożliwe, bo… dokumentacja nie uwzględniła takiej możliwości. Efekt tego jest taki, że pojazdy jadące od strony Łodzi i skręcające we wspomnianą ulicę niejednokrotnie korkują ją. Aż dziw, że nie doszło tu jeszcze do wypadku.
Teraz pojawiają się kolejne genialne propozycje rozwiązań drogowców, którzy wreszcie dostrzegli wspomniane korki. Wymyślili zatem zamknięcie wjazdu w ulicę Zagłoby i skierowanie ruchu lokalnego ciasnymi uliczkami Starowej Góry. To bezsensowny pomysł. Piszemy o nim, bo drogowcy już niejednokrotnie udowodnili, że potrafią być konsekwentni i najbardziej kuriozalny pomysł wprowadzą w życie.
Starowa Góra to rzeczywiście twardy orzech do zgryzienia nie tylko dla drogowców. Z ciasnymi i podmokłymi uliczkami od lat walczy samorząd, próbując usprawnić komunikację w tej miejscowości, szczególnie między ul. Centralną i Zagłoby. Zamknięcie wjazdu w ulicę Zagłoby to skazanie setek mieszkańców na uciążliwe objazdy i skomplikowanie ich życia. Mamy nadzieję, że nie dojdzie do realizacji takich poronionych pomysłów.
R.Poradowski



