Gdyby ziemia i najstarsze zabudowania Czyżeminka potrafiły mówić, poznalibyśmy historię tej miejscowości, jakiej nikt dotąd nie zapisał. A działy się tu rzeczy dramatyczne, które w wielu przypadkach kosztowały ludzkie życie. Wiele tajemnic do dziś skrywa tutejszy cmentarz ewangelicko-augsburski. Chyba najdramatyczniejsze zdarzenia wiążą się z funkcjonowaniem V kolumny.

Wieś (mylona często z Czyżeminem) niegdyś należała do kanoników krakowskich. Jej nazwa pochodzi od imienia Czyżema. Na początku XIX wieku objęta została osadnictwem pruskim, podobnie zresztą jak wiele miejscowości w tym rejonie. W 1881 roku we wsi było 40 budynków, w których żyło ponad 370 mieszkańców. Przed II wojną światową mieszkało tu sporo rolników pochodzenia niemieckiego działających w pabianickich legalnych i tajnych organizacjach niemieckich, które po ataku Hitlera na Polskę stały się aktywną V kolumną. Znane są przypadki prześladowania nielicznej ludności polskiej.

Po zakończeniu wojny i opuszczeniu wsi przez ludność pochodzenia niemieckiego, gospodarstwa i ziemię przejęli głównie repatrianci ze wschodu. Istniejąca niegdyś baza kółkowa (SKR) zajęła obiekt, który miał pełnić rolę strażnicy OSP. Dziś we wsi nie ma ani bazy maszyn rolniczych, ani OSP. Obecnie Czyżeminek składa się z 3 części, posiada kilka ulic, a nawet chodniki, wiejską świetlicę i urządzony plac zabaw dla dzieci. W planie znajduje się budowa nowoczesnej stacji uzdatniania wody, dla której w 2021 roku powstała druga studnia głębinowa.

Wspomniany cmentarz ewangelicko-augsburski zachował się w szczątkowej postaci, w formie śródpolnej sporej kępy drzew, z nielicznymi nagrobkami. Niektóre z nich wykonywane były przez łódzkiego kamieniarza Alfreda Fiebigiera. 

Na zdjęciu: Świetlica w Czyżeminku

R.Poradowski