Katastrofa na Odrze powinna być lekcją dla nas wszystkich i dotyczyć nie tylko wody. Na światło dzienne wychodzą teraz olbrzymie zaniedbania w zakresie monitorowania stanu wód, co władze usiłują „przykryć” dodrukowaną walutą przeznaczoną na aparaturę i urzędników, a także sztucznym szumem medialnym mówiącym o tym, że stan Odry się poprawia i jest już niemal bardzo dobrze. O sztucznym biurokratycznym tworze, jakim są „Wody Polskie”, przestano już mówić…
Czy wyciągniemy odpowiednie wnioski z katastrofy na Odrze? Raczej nie, bo dla rządzących ważniejsze są słupki popularności, walka z Tuskiem i wrogiem za Odrą. I tak będzie do kolejnej wpadki, z jaką będziemy mieć do czynienia. I dotyczyć będzie niekoniecznie wody w rzekach. Być może dojdzie któregoś dnia do katastrofalnego skażenia powietrza, a może zanieczyszczenia wód podziemnych. Okazuje się, że monitoring powietrza np. w Łódzkiem jest tak samo skuteczny jak ten na Odrze, że opinia publiczna karmiona jest danymi sprzed kilku lat, a ogłoszenie alarmu i podjęcie skutecznych działań z myślą o ludziach w przypadku katastrofy może być tak samo opóźnione i nieskuteczne.
Te gorzkie refleksje piszę nie po to, by wzbudzać strach i obawy mieszkańców, lecz dlatego, że odpowiednie służby powinny wreszcie się obudzić, a nadzorujące je władze – wyciągnąć wnioski z katastrofy na Odrze. Jest to niezwykle ważne, szczególnie w obliczu zagrożenia ze wschodu…
R. Poradowski



