To nie przypadek, że w rzgowskiej gminie sukcesywnie zanika rolnictwo. Jest ono uzależnione głównie od gleb, a te nie są tu najlepsze. Przeważają gleby niskich klas bonitacyjnym, o dużym zakwaszeniu i sporej zawartości metali ciężkich. Stąd m.in. konieczność nawożenia. Gdzie sytuacja jest najgorsza? Oczywiście w pobliżu dróg, stacji paliw i obszarów związanych z eksploatacją kopalin. Najsłabsze gleby są w rejonie Romanowa, Guzewa i Prawdy. Eksploatację kopalin ograniczono już przed laty. Do degradacji gleb przyczyniają się również warunki atmosferyczne i rzeźba terenu, a także niewłaściwe użytkowanie nawozów sztucznych.

Tylko nieliczni rolnicy stosują się do zaleceń mówiących o konieczności stosowania zadrzewień i zakrzewień śródpolnych. W przeszłości drzewa i krzewy na polach były czymś normalnym, dawały cień i zapobiegały nadmiernemu wysuszaniu gleby. Dziś drzewa w polu należą do rzadkości, co sprzyja stepowieniu. Na skutek likwidacji wielu gospodarstw rolnych ubyło też nawozów organicznych takich jak gnojowica, za to wzrastająca liczba pojazdów sprawia, że do gleby trafiają substancje ropopochodne, metale ciężkie, sól, detergenty.

W jaki sposób zapobiegać tym negatywnym oddziaływaniom pogarszającym jakość gleb w gminie? Same ograniczenia i zakazy są mało skuteczne, zatem trzeba stawiać na edukacje i uświadamianie mieszkańców. Jednak, gdy kilka lat temu w rzgowskim magistracie zorganizowano seminarium poświęcone tej problematyce, sala świeciła pustkami, a uczestniczących rolników prawie nie było…

Ryszard Poradowski