Był dla mnie rzgowskim fenomenem. Miłością do straży „zaraził” się już w dzieciństwie, wszak ojciec Gerard  też należał do OSP i straż była tematem niejednej rozmowy przy rodzinnym stole. Podobnie jest od prawie 120 lat w wielu tutejszych rodzinach. Andrzej Prądzyński – bo o nim mowa – pasjonował się strażą, przez lata nią kierował i wiedział o niej prawie wszystko. Wybierałem się do niego, by wyjaśnić parę strażackich zagadek, ale już chorował i wizytę odkładałem z miesiąca na miesiąc. Niestety, nie udało nam się spotkać, bowiem  zmarł 10 grudnia 2021 roku…

Pochodził z rodziny rolniczej i miłość do ziemi niemal miał w genach. Rolnikami byli także jego rodzice: Helena i Gerard mieszkający przy Źródlanej. On pochodził z Kaszub, przyszłą małżonkę poznał w Niemczech, gdzie wywieziono ją na roboty. On miał za sobą walki w szeregach wojska polskiego pod dowództwem gen. Maczka.  W 1946 roku wrócili do Polski.

Pan Andrzej przez lata wychowywał się przy ul. Źródlanej 4. W 1972 roku ożenił się ze rzgowianką Zofią z Salskich. W połowie lat osiemdziesiątych jego rodzina zamieszkała przy ul. Kamiennej. Małżonkowie wychowali dwóch synów: Jarosława i Adama. Ten ostatni kontynuuje rodzinne tradycje rolnicze.

Uprawa ziemi była dla niego czymś najważniejszym i zarazem oczywistym, ale przez 13 lat (1972-1985) pracował też jako traktorzysta i kombajnista w Kółku Rolniczym przy ul. Literackiej. A potem już skoncentrował się na swoim gospodarstwie. Był człowiekiem pracowitym i – jak twierdzi małżonka Zofia – bardzo zdolnym manualnie, potrafiącym naprawić niejedną maszynę, wykonać każdą pracę w gospodarstwie.

Miał też smykałkę do pracy społecznej dla innych. W OSP przez 4 lata był naczelnikiem, a przez 6 – prezesem, wchodził w skład Prezydium Zarządu Miejsko-Gminnego ZOSP RP. W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia przez dwie kadencje pełnił obowiązki radnego. Na wszystko znajdywał czas, nikomu nie odmawiał życzliwej rady czy pomocy. Widocznie to zaangażowanie społeczne było cechą rodzinną, bo też ojciec Gerard był aktywnym działaczem OSP w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. i w uznaniu zasług  otrzymał tytuł Honorowego Członka OSP (1981), zaś jego córka Teresa Baranowska od lat kieruje rzgowskim KGW.

Za zasługi i zaangażowanie społeczne uhonorowano go wieloma odznaczeniami i medalami, m.in. Brązowym i Srebrnym Krzyżem Zasługi. Srebrnym Medalem „Za Zasługi dla Pożarnictwa” i Złotym Znakiem Związku.

Z powodu choroby już w 1998 roku musiał przejść na rentę. Zmarł 10 grudnia 2021 roku i pochowany został na rzgowskiej nekropolii we wspólnej mogile z teściami Janem i Eugenią Salskimi.

R.Poradowski