Dawno, dawno temu…. Gdy nie było jeszcze ani radia, ani telewizji, a tym bardziej internetu, ludzie złaknieni byli muzyki. Tak, tak – ci najbardziej utalentowani grali na różnych instrumentach, inni podśpiewywali, należeli do chórów, choćby takich jak ten powstały w końcu XIX wieku w Rzgowie dzięki księdzu Żakowi. Gdy u progu XX wieku z inicjatywy ks. Pawła Załuski narodziła się Ochotnicza Straż Pożarna i ożywiła się tutejsza społeczność, powstanie orkiestry dętej stało się czymś oczywistym. Był rok 1907.
„Jednym z organizatorów zespołu był syn założyciela Straży Ogniowej pan Adolf Schittenhelm. Fakt ten odnotowany jest w księgach strażackich i parafialnych” – czytamy w „Złotej księdze OSP”. Początkowo w zespole było 23 muzyków. Grali na instrumentach sprowadzonych z Belgii. Orkiestra brała udział w różnych uroczystościach, uświetniała ważne wydarzenia w życiu osady.
I wojna światowa także dla rzgowskiej orkiestry okazała się zabójcza. Wojska niemieckie zagarnęły lub zniszczyły większość majątku straży, z 24 ocalało tylko 8 instrumentów. Zawierucha wojenna rozrzuciła także po świecie muzyków…
Okres międzywojenny to ożywienie życia kulturalnego w Rzgowie, co miało wpływ na losy orkiestry. Dzięki właścicielowi cegielni w Gospodarzu i aktywnemu społecznikowi Tylińskiemu zakupiono nowe instrumenty, zatrudniono też kapelmistrza i szkolono młodych muzyków. „Duży wkład w rozwój zespołu miała rodzina Schittenhelm, której trzej bracia: Gustaw, Otto i Marian tworzyli trzon orkiestry. Stan ten trwał do lat II wojny światowej” – zapisano w kronice.
Lata wojny to zastój w dziejach orkiestry. Okupant nie był przecież zainteresowany rozwojem polskich organizacji czy instytucji kulturalnych.
Dopiero w 1947 roku następuje reaktywacja orkiestry i powolny jej rozwój dzięki następującym muzykom: Tadeuszowi Górskiemu, Stanisławowi Juśkiewiczowi, Antoniemu Salskiemu, Czesławowi Siotorowi, braciom Janowi i Józefowi Siotorom i Kazimierzowi Sznajdrowi. Wkrótce dołączyli do nich młodsi: Józef Bednarski, Kazimierz Błaszczyk Mieczysław Czernik, Edward Kruczkowski, Henryk Makiewicz oraz rodzina braci Kuzików z Giemzowa. Pod kierunkiem kapelmistrza Stanisława Juśkiewicza orkiestra stała się liczącym się zespołem. To także zasługa takich muzyków jak: Longin Bednarski, Jerzy Krawczyk, Jan Krysiak, Jan i Zdzisław Pytka, Władysław i Aleksander Siotor.
We wspomnianej kronice zachowały się zdjęcia orkiestry grającej na wielu uroczystościach w Rzgowie, a także spotykającej się z proboszczem. Nie było jeszcze Gminnego Ośrodka Kultury, więc niejako patronem muzyków była właśnie miejscowy proboszcz.
Gdy po latach zabrakło Jana Juśkiewicza, nastąpił kryzys, ale udało się go pokonać. Pojawiła się młodzież, pozyskano nowych członków, jak choćby Jarosława Czernika, Stanisłąwa Jeziorskiego, Włodzimierza Kaczmarka (obecnie prezes orkiestry), Henryka Makiewicza czy Stanisława Przytulskiego.
Niestety, lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku „zapisały się czarnymi zgłoskami w historii orkiestry. Odeszło na wieczny odpoczynek kilku zasłużonych członków zespołu, założycieli, którzy kładli podwaliny odnowy orkiestry po wojnie. Był to zły okres w życiu zespołu” – zapisano w kronice. W następnej dekadzie znów nastąpiło ożywienie – Władysław Siotor reanimował i ożywił zespół muzyków. Po raz pierwszy pojawiają się nowe ubiory, zespół bierze udział w diecezjalnych uroczystościach dożynkowych, a w 1995 roku zdobywa I miejsce w Wojewódzkim Przeglądzie Orkiestr Dętych. Dwa lata później muzycy uczestniczą w Finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. To wszystko sprawia, że o orkiestrze jest głośno, że zyskuje wielu przyjaciół i sojuszników. Pomaga jej wójt Jan Mielczarek, proboszcz ks. Stanisław Skura.
8 lutego 1997 roku jedna z najstarszych w województwie rzgowska orkiestra świętuje 90-lecie istnienia, z tej okazji otrzymuje dyplom ministra kultury i sztuki „Za zasługi w upowszechnianiu kultury muzycznej”, gratulacje składa także wicewojewoda łódzki marian Łabędzki. Jest koncert i mnóstwo życzeń, m.in. od rzgowskich strażaków, przewodniczącego rady Gminy Marka Bartoszewskiego, Bogusława i Aleksandry Olejników z Wałcza.
Gdy w 1998 roku dyrygentem zostaje Krzysztof Goss, rozpoczyna się kolejny dobry etap w życiu zespołu. Występuje on nie tylko na wielu uroczystościach lokalnych, ale włącza się też do akcji społecznych, np. wspierając WOŚP. W 2002 r. licząca 26 członków orkiestra nawiązuje współpracę z podobnym zespołem z Coronno Pertuzella z Włoch, co owocuje wzajemnymi wizytami i koncertami.
W 2002 roku, gdy zespół obchodzi 95-lecie istnienia, muzycy z wielkim szacunkiem witają szczególnego gościa z Niemiec 87-letniego Mariana Schittenhelma, wyróżnienia i podziękowania kierowane są także do seniorów Antoniego Salskiego, Jana Siotora i Władysława Siotora.
Z kronikarskiego obowiązku wspomnijmy jeszcze o paru ważnych zdarzeniach. W czerwcu 2002 r. muzycy uczestniczyli w audiencji u polskiego papieża, grając polskie pieśni religijne. Potem było sporo innych wizyt zagranicznych, m.in. w Paryżu, St. Nicolas du Pelem, we Lwowie na Ukrainie. W 2007 roku orkiestra obchodzi hucznie 100-lecie istnienia. Z tej okazji ukazuje się monografia zespołu pióra Marty Kosielskiej, absolwentki UŁ i studentki łódzkiej Akademii Muzycznej. A w czerwcu 2014 r. w Mzurkach podczas Konkursu Orkiestr Dętych zdobywa II miejsce. Obchodzony trzy lata później jubileusz 110-lecia staje się okazją do gratulacji i podziękowań dla muzyków.
3 czerwca orkiestra obchodzić będzie 115-lecie istnienia. Już dziś pod jej adresem kierujemy najlepsze życzenia: grajcie 200 lat!
R.Poradowski




