Takiej sytuacji prawdopodobnie w dziejach rzgowskiej Ochotniczej Straży Pożarnej jeszcze nie było. 26 czerwca br. podczas walnego zebrania sprawozdawczo-wyborczego wybrano nowy Zarząd, który jednak do dziś nie ukonstytuował się. Oznacza to, że jest Zarząd, ale nie ma członków funkcyjnych, czyli w praktyce nie ma kto podejmować decyzji, np. finansowych.

– To rzeczywiście sytuacja nietypowa i kłopotliwa, dlatego w poniedziałek (26 bm.) spotkałem się z wybranym Zarządem w celu znalezienia rozwiązania sytuacji patowej. Druhowie podjęli decyzję, by 3 września br. zwołać nadzwyczajne walne zebranie członków OSP poświęcone zmianom we władzach jednostki – mówi burmistrz Rzgowa Mateusz Kamiński.

Wybrany 26 czerwca br. Zarząd nie ukonstytuował się, więc nie ma członków funkcyjnych uprawnionych do podejmowania decyzji, np. finansowych. Na usta ciśnie się pytanie: dlaczego doszło do takiej sytuacji, skoro wybrani podczas wspomnianego zebrania członkowie Zarządu zgodzili się kierować OSP w ciągu kolejnej kadencji? Przecież wiadomo nie od dziś, że obecnie działanie w OSP nie ogranicza się tylko do udziału w akcjach ratowniczych i gaśniczych, że biurokracja już dawno zawładnęła stowarzyszeniem, że jest mnóstwo roboty papierkowej związanej nie tylko z uczestnictwem w akcjach, ale i troską o nowoczesny i kosztowny sprzęt. Odpowiedzialność za licząca blisko 120 lat jednostkę to także troska o spore pieniądze, które trafiają do OSP. Czyżby młodzi druhowie, którzy zgodzili się na wejście do Zarządu, nie chcieli działać w takiej straży? A może są jeszcze inne przyczyny kryzysu? Czy we wrześniu uda się go zażegnać w rzgowskiej OSP?

Na razie strażackie wozy są zatankowane, mają w zbiornikach paliwo i druhowie uczestniczą w akcjach ratowniczych, ale taka sytuacja nie może trwać miesiącami. Poniedziałkowe spotkanie Zarządu OSP w Rzgowie odbywało się dokładnie w 209 rocznicę wielkiego pożaru grodu nad Nerem (1812 r.).

R.Poradowski